9/07/2018

Mus do ciała równie skuteczny jak balsam?

9/07/2018 03:50:00 PM 6

 Hej! Dziś kolej na mojego ulubieńca ostatniego miesiąca. Dawno żaden kosmetyk nie przypadł mi do gustu aż tak, żebym z dnia na dzień zamieniła wszystkich poprzednich ulubieńców na tego jednego. Mowa o stosunkowo nowym produkcie Nivea - Lekki mus do pielęgnacji ciała. postawiłam na 'zielony' zapach, bo ostatnio często idę w tą stronę i nie żałuję, a jest to świeży ogórek i herbata matcha


 Mus zamknięty jest w butelce o pojemności 200 ml, która na pierwszy rzut oka wygląda jak dezodorant. Wizualnie mi się bardzo podoba - prosta, czytelna i przy okazji ładna.
 Aplikator przypomina te, które są w piankach do golenia czy piankach do mycia ciała (te już długo rewolucjonizują moją kąpielową rutynę).


 Konsystencja mnie nie zawiodła - lekka, trochę wodnista pianka, która ładnie się trzyma i nie ucieka podczas aplikowania. Wystarczy jej niewielka ilość aby pokryć duży obszar ciała.
 Działanie - czy może zastąpić bogate balsamy? moim zdaniem nie, ale jest wybawieniem dla osób które tak jak ja - nie lubią czekać, aż kosmetyk się wchłonie nie mówiąc już o lepiej warstwie, tutaj czegoś takiego nie ma. Mus/pianka wchłania się ekspresowo, w zasadzie zanim skończymy ją rozprowadzać to możemy już zakładać ubranie, pidżamę, co kto lubi i nic nie będzie się kleić do ciała. Nawilżanie jest zauważalne, szczególnie podczas regularnego używania. Mam skórę suchą, a nawet mocno przesuszoną i nie tylko potrafi przebić się przez barierę i nawilżyć dogłębnie, ale tez przyjemnie zmiękcza skórę i pobudza naskórek do regeneracji.
 Zapach nie jest taki oczywisty. Jest bardzo delikatny, pudrowy i świeży. Przez jakiś czas utrzymuje się na skórze.

 Nie pamiętam ceny regularnej, mi udało się złapać ją na promocji za 19,99 zł, co niej jest najtańszą opcja, ale jeśli tylko nadal będzie dostępna, to planuję do niej wracać.

 
 Jestem ciekawa jaką konsystencję produktów do pielęgnacji lubicie. U mnie to zdecydowanie przewaga lekkich musów i żeli nad bogatymi gęstymi lub olejowymi formułami. 



9/02/2018

Denko - sierpień 2018.

9/02/2018 09:53:00 PM 6

 Hej! Kolejny miesiąc za nami jak zwykle niesie to za sobą kolejne podsumowanie miesięcznego zużycia kosmetycznego. Czy jestem zadowolona? W sumie tak pół na pół. Mogło być tego więcej, jednak wcale nie ma tragedii. Denko jest w większości pielęgnacyjno-paznokciowe.

 Paznokcie

  •  Lakier hybrydowy Semilac 032 Biscuit - jest to mój drugi zużyty lakier, więc w sumie się ciesze. :D Bardzo lubię ten kolorek, nosze go aktualnie na paznokciach. Sam lakier jest dosyć problematyczny jak dla mnie, ciężko jest uzyskać równomierne krycie, sama pigmentacja też jest słaba. Dużo osób sugeruje, ze jest on półtransparentny, jednak producent zapewnia pełne krycie. 
  • Claresa Remover - płyn acetonowy do ściągania hybryd, jest lepszy od acetonu pod tym względem, ze mniej wysusza i nie ma tak brzydkiego zapachu. Czas odmaczania jest bardzo zbliżony do czystego acetonu,. jedyne co sprawia, ze więcej po niego nie sięgnę to opakowanie - ma duży otwór przez który wylewa się zbyt dużo produktu.
  • NeoNail Cleaner - płyn do odtłuszczania płytki paznokcia. Bardzo przeciętny. Dobrze sobie radzi, niczym się nie wyróżnia. 
  • Semilac Manicure Oil - ananasowa oliwka do paznokci. jest to jeden z moich ulubieńców. Ma ładny zapach, fajnie natłuszcza skórki, stosunkowo szybko się wchłania. 

Pielęgnacja ciała

  • Le Petit Marseillais, Olejek do mycia `Olej morelowy i olej z płatków róży' - ciekawy produkt. Zaskoczył mnie tym, ze fajnie się pienił i miał całkiem lekka konsystencję. Nie do końca pasował mi zapach, nie lubię róży i wydaje mi się że dużo tu popsuła. Kolejny zarzut to wydajność - uciekał bardzo szybko. Poza tym nie wysuszał skóry i sprawdzał się super. 
  • Farmona, tutti frutti, peeling do ciała gruszka&żurawina - coś co lubię i do czego często wracam. Tani, działa jak trzeba i pięknie pachnie, a ten wariant jest jednym z moich ulubionych. ♡ 
  • Rossmann, perfect sunset, krem do rąk - jest to limitka z zeszłych wakacji i udało mi się ją zużyć na styk z terminem ważności. Początkowo był fajny , później zaczął męczyć. Nie dawał dużego nawilżenia, był bardzo wodnisty. Zapach niby fajny, ale jednak przebijały jakieś nuty, które totalnie mi nie podeszły, nie wróciłabym do niego.
  • Dove, derma Spa, goodnes, balsam do ciała - miniaturka, która bardzo zachęciła mnie do zakupu wersji pełnowymiarowej. Świetnie nawilża, a co najważniejsze - długotrwale. 

 Zbitka pojedynczych rzeczy z różnych kategorii, bo tym razem tylko po 1 sztuce. :D
  • Dermedic HydraIn2, krem nawilżający do twarzy - kolejny produkt, który zaczął mnie męczyć. Nie był zły jednak nie jest to konsystencja którą lubię. wchłania się stosunkowo szybko, ale zostawia lepką warstwę. Nie zapchał mnie, nie podrażnił. 
  • Avon Big&False Lash, tusz do rzęs - tusze te opisywałam w jednym z postów i tym egzemplarzem byłam zachwycona. Było tak do momentu kiedy nie zaczął zasychać, a stało się to bardzo szybko przez co totalnie go u mnie skreśliło. jeśli ktoś szybko zużywa tusze to polecam - ładnie wydłuża, rozczesuje i pogrubia nawet cienki i krótkie rzęsy. Jednak nawet dobrze dokręcony zbiera się przy górze i zastyga..
  • Shwarzkopf Gliss Kur, Ekspresowa odżywka regeneracyjna Liquid Silk do włosów matowych i łamliwych - jedna z wielu tej firmy, która miałam, które lubię i w tym przypadku tez się nie zawiodłam. Ułatwia rozczesywanie, zapobiega puszeniu nie zabierając przy tym objętości. Nie obciąża włosów, nie powoduje szybszego przetłuszczania się. 
  • Mr.Burberry Indigo - próbka perfum którą dostałam do zakupów w sephorze. Są cytrusowo-drzewne. Kompozycja jest jednocześnie delikatna i energetyczna. Niby są to perfumy męskie, ale... Wcale mi to nie przeszkadza. :D Początkowo pachną jak typowa woda po goleniu, ale ta nuta szybko się ulatnia i zmieniają się w coś bardzo delikatnego i dobrze wyczuwalnego. ♡


 Znacie któryś z produktów? Jak tam Wasze denka? :)


8/31/2018

Lakiery hybrydowe Wibo - warto?

8/31/2018 02:41:00 PM 12


 Hej! Dziś przychodzę do Was z pierwszym tak łatwo dostępnym lakierem hybrydowym - Wibo, Real! Hybrid, UV Nail Polish Merlot. Długo za mną chodził, nigdy nam nie było po drodze się spotkać, ale już dłuższy czas nie miałam nic nowego więc postanowiłam wybrać się do Rossmanna i zobaczyć czy w końcu nie będę musiała zamawiać kolorów w ciemno przez internet.


 Konsystencja: Raczej w stronę rzadkiej, jednak ładnie trzyma się płytki i nałożony na nią nie spływa na skórki. Łatwo się rozprowadza, nie zostawia po sobie smug.

 Pędzelek: coś co mi się bardzo spodobało. Jest taki pośredni, niezbyt długi, niezbyt duży i ładnie wycięty dzięki czemu bardzo przyjemnie się z nim pracuje, łatwo dojechać równo do skórek.


 Odcień: Merlot to chyba najpiękniejszy odcień z całej gamy ( która jak na razie jest malutka). Jest to typowe czerwone wino, lekko przygaszone ale nadal bardzo intensywne.

 Krycie: Do pełnego krycia na paznokciach potrzeba 2 warstw, kryje bardzo równomiernie, jednak widzę w nim nutę półtransparentności - mimo, ze po 2 warstwach paznokieć wydaje się pokryty to nadal jest prześwitujący (coś jak żelki :D ) dlatego nakładam 3 warstwę, bo nie lubię jak końcówki paznokci prześwitują.


 Utwardzanie: plus za informację na buteleczce, często mi tego brakuje i aby się upewnić muszę szukać w necie, a tu mamy wszystko na tacy. Nie zauważyłam żadnych problemów z utwardzaniem, wszystko przebiega pomyślnie.

 Zdejmowanie: utrapienie większości. I w tym przypadku staje się jeszcze większe.. Lakier odmacza się w 100% jednak zajmuje mu to więcej czasu niż innym lakierom. Tutaj złapał u mnie delikatnego minusa. Ale.. Przekłada się to na trwałość. Mimo złamanego paznokcia, lakier został nienaruszony na tym co zostało. nie pojawiły się żadne odpryski.


 Wibo Real! Hybrid  Merlot na paznokciach wypada jak dla mnie świetnie. Mam nadzieję, ze gama kolorystyczna zostanie rozbudowana, bo chętnie sprawdzę czy te małe minusy pojawiają się tez w innych egzemplarzach. Jeśli chodzi o cenę, to jak dla mnie jest standardowa - 21,99 zł / 5 ml ( Semilac 29,99 - 7 ml ). W każdym razie łatwość i przyjemność pracy sprawia, ze chce sięgać po kolejne kolory i cena nie jest dla mnie przeszkodą.

 Jak Wam się podoba kolor, miałyście okazję testować te lakiery? :)

8/27/2018

Hybrydowe jednorożce + ombre.

8/27/2018 12:35:00 PM 11

  Hej! Już od dłuższego czasu króluje jeden trend - hybrydy z jednorożcami. Jakoś nigdy nie było mi do nich po drodze, mimo, ze ten motyw bardzo lubię. teraz własnie nadszedł jego czas! Aby paznokcie nie były takie jak wszystkie dodałam do całości jeszcze pastelowe ombre.
 Z góry chce Was przeprosić za marną ilość zdjęć i zalaną skórką, ale to nie jest mój dobry czas, ani mojego aparatu.. Mam nadzieję że nam to wybaczycie, obiecujemy poprawę!


 Użyłam:
  • Baza hybrydowa NaiLac #001
  • Lakier hybrydowy NeoNail 5321 Inner Calm
  • Lakier hybrydowy NeoNail 4803 Copacabana
  • Lakier hybrydowy Semilac 159 Yasmin Kiss
  • Lakier hybrydowy Semilac 031 Black Diamond 
  • Lakier hybrydowy Rosalind W01
  • Top NeoNail 
  • Cienki pedzelek
 Narysowanie jednorożca było łatwiejsze niż mi się wydawało. Pędzelek, którego używam pochodzi z Aliexpress i jest dla mnie niezastąpiony. Do wykonania ombre używam suchego pędzelku od lakieru którego używam - jest to dla mnie najlepsza forma i zdecydowanie przejście wychodzi mi w ten sposób najlepiej. Poza niedociągnięciami, które mnie strasznie gryzą jestem zadowolona. Wszystko ładnie współgrało i miło mi się je nosiło. Wytrzymały bez żadnych odprysków i odbarwień, które są u mnie częstością ze względu na zabawę z kolorowymi chemikaliami. :D 



8/25/2018

Pędzle z konfetti - Aliexpress.

8/25/2018 11:55:00 AM 2

Hej! Dziś ponownie przychodzę do Was z czymś z Aliexpress, ale tym razem nie będzie to rzecz za dolara. Jest to chyba najbardziej wyczekiwana paczka, z która miałam nie małe zamieszanie. Pan Chińczyk podał mi zły numer śledzenia przez co dostałam zawału, ze moje pędzle nalazły się na Śląsku u kogoś innego. Na szczęście dotarły całe i zdrowe.


 Zestaw 7 pędzli kosztował mnie 16 zł, więc malutko. Cały ich fenomen polega na konfetti, które znajduje się w rączce i lata sobie podczas malowania, co wygląda baaardzo uroczo! :D
 Trochę się obawiałam, ze mogą być to pędzle, które mają wyglądać, a nie służyć. Jednak niepotrzebnie. Pędzle sprawdzają mi się bardzo fajnie. Są wykonane całkiem nieźle. Włosie jest miękkie, nie wypada, nie odbarwia się - łatwo jest je domyć.


 W zestawie znalazłam 3 duże pędzle do twarzy. Nie lubię generalizować, więc nie będę wymieniać do czego dany pędzel jest - używam je niekoniecznie według tego jak jest z góry nakazane, a według tego czego mi się ich dobrze używa i tak pierwszy pędzel sprawdził mi się świetnie do nakładania pudru ( szczególnie pod oczy ), drugi na razie czeka w kolejce, a wachlarzyk jak wachlarzyk - rozświetlacz. ♡


 Maleństw było 4. Wszystkie mnie w zasadzie pozytywnie zaskoczyły, poza pędzlem do rozcierania są mocno zbite i bardzo precyzyjne, a przy tym nadal miękkie. Pędzelek do rozcierania stał się moim mniejszym zamiennikiem hakuro i mówię to w pełni poważnie - równie dobrze mi się nim pracuje na powiece. 


 Podsumowując - pomimo małych komplikacji w drodze jestem bardzo zadowolona i zaskoczona pozytywnie. Zdały egzamin i mam nadzieję, że będą mi służyć. :)

Link : *klik* 

8/19/2018

DDOB - czym jest i czy warto dołączyć.

8/19/2018 01:37:00 PM 3


 Hej! Dziś ode mnie słów kilka na temat portalu DDOB. Swoje konto założyłam już na początku przygody z blogowaniem, czyli ponad rok temu. Portal stale się rozwija i jak możecie się domyślać - jestem tam do dziś. 

  •  Co jest ideą portalu? 
 DDOB, czyli jak sama nazwa mówi - Daily Dose of Beauty - dostarcza nam codzienną dawkę 'piękna', ale nie tylko. Jest to skupisko twórców wszystkich kategorii. Nie tylko blogerów/vlogerów urodowych. 

  • Czy aby mieć konto potrzebuje bloga lub kanału na YouTube? 
 Nie. Można tam umieszczać zarówno swoje wpisy z bloga, filmiki z YT jak i niezależne wpisy oraz quizy. Konto może założyć każdy, kto tylko ma chęci aby spróbować swoich sił. Można tworzyć odnośnie swojej pasji, ale też o tym co jest na topie. 

  • Czy DDOB oferuje coś oprócz dodawania własnych wpisów?
 Tak. Portal prócz pomocy w rozwijaniu pasji oraz w pewnym sensie promowaniu naszych kanałów społecznościowych również nagradza. Od niedawna istnieje opcja zbierania monet, które możemy wymieniać na nagrody rzeczowe. Wybór nagród jest całkiem spory. Monety dostajemy za każdą aktywność - naszą aktywność na portalu ( komentarze i like do wpisów innych) , wyświetlenia, like. Sama bez większego trudu zebrałam i wymieniłam monety na karty podarunkowe ( każda o wartości 100 zł )



 Konto jest w pełni darmowe, a sam portal stale się rozwija i wprowadza nowości, więc uważam że warto dołączyć.

8/11/2018

Zoeva Voyager Matte - o miniaturkach słów kilka.

8/11/2018 11:00:00 AM 4

 Hej! jakiś czas na blogu była głucha cisza, a to wszystko za sprawą upałów. Kompletnie nie miałam ochoty ani na nakładanie na siebie warstw kosmetyków, ani na siedzenie przed komputerem, ale dziś w końcu jest chłodniej i aż mam ochotę usiąść i coś dla Was naskrobać!
 Jakiś czas temu na blogu pojawił się post na moje pierwsze wrażenie Zoevy i jak widać - było na tyle dobre, że długo na rozwój sytuacji nie trzeba było czekać.. Mam już 3 paletki tej firmy z jednaj nie do końca jestem zadowolona, ale dziś nie o niej. Dziś biorę pod lupę miniaturę - Zoeva Voyager Matte - kolejna miłość. 


 Aktualnie dostępne są 3 miniatury, ale wybór z góry padł własnie na nią. Dlaczego? Dużo osób mówiło, że nie opłaca się inwestować w miniaturki, lepiej kupił od razu pełną wersję, ale.. Ja uwielbiam miniatury. Poza tym kolory w miniaturce odpowiadały mi bardziej niż w pełnej wersji palety Matte, a raczej miniaturka zawierała dokładnie te odcienie, na których mi najbardziej zależało.


 Opakowanie nie różni się niczym od pełnej wersji ( prócz wielkości oczywiście).  Kartonowe, zamykane na magnes, bez lusterka i do tego bardzo ładne. Każda paletka zapakowana jest w dodatkowa osłonkę kartonową z taką samą grafika jak na górze paletki.

Zoeva Voyager Matte swatch

 Wracając jeszcze na chwilę do kolorystyki - nie da się ukryć, została stworzona dla osób kochających ciepłe tony, a w szczególności pomarańcze. Pigmentacja jest genialna, w zasadzie nie wiem czy to moje wrażenie, czy faktycznie tak jest ale wydaje mi się że jest nawet lepsza niż w innych paletach tej firmy.
 Jeśli chodzi o prace z nią - dla mnie to czysta przyjemność. Nie tworzą się plamy, cienie ładni się lepią do oka, nie ma problemu z ich roztarciem czy nakładaniem jednego cienia na drugi.
 Lekko się pylą, ale przy odpowiednim usunięciu nadmiaru - nie ma problemu z osypywaniem. Trwałość jest super ( dopóki ktoś nie ma moich nawyków i nie zaczyna trzeć oczu). W zasadzie to chyba nie mam jej kompletnie nic do zarzucenia. Jest świetna!


 Zostawiam zdjęcie, które jednak jak zwykle nie oddaje tego co dzieje się na oku i nie jest popisem kreatywności, ale nie mogę być gołosłowna. Może przynajmniej widać brak plam i ładną chmurkę. ♡


Zobacz również - Zoeva Cocoa Blend

8/01/2018

Bublowe denko - lipiec 2018

8/01/2018 05:16:00 PM 4

 Hej! Jak co miesiąc przychodzę z posumowaniem zużycia kosmetyków w danym miesiącu. Zużycie wypadło całkiem pomyślnie pod względem ilości, pod względem jakości jest znacznie gorzej. mamy bubla. I to dużego bubla, w zasadzie jest to pierwszy kosmetyk od dawna, który zrobił mi krzywdę..
 Bez zbędnego przedłużania - zapraszam na post!

  Włosy:

  • L'oreal Elseve, magiczna moc olejków, lekki szampon odżywczy - producent zapewnia lekkie odżywienie bez odżywienia, z tym się nie do końca zgodzę, szampon nie należy do lekkich chyba że mowa o samym odżywieniu - jest lekkie, ale ma już skłonności do obciążania włosów. Zużyłam, nie było tragedii, nie podrażnił skóry głowy, wielbicielom kokosa na pewno spodoba się zapach, który całkiem długo się utrzymuje. Trafił do mnie do testów z wizażu. 
  • Schwarzkopf Gliss Kur Ultimate Repair, maska 'przeciwdziałanie zniszczeniom' - maska, która jest bardziej hitem mojej siostry niż moim, ale ja też ją lubię. Jej włosy są mocno problematyczne - przesuszone i bardzo łatwo je obciążyć, maska pomaga sprawia, ze włosy są miękkie, mniej się plątają i wolniej przetłuszczają. U mnie działanie jest bardzo podobne z tym, ze ze swoimi włosami nie mam większych problemów. 
  • Venita 1-Day colour, koloryzujący spray do włosów - kolejne opakowania sprayów, o nich już nie będę więcej pisać, bo pojawiają się wspominałam o nich nie raz. 
  • Batiste Original, suchy szampon do włosów - to już chyba klasyk w większości kosmetyczek. Sprawdza się jak trzeba - pomaga z nadmiarem sebum i z odświeżeniem włosów w nagłych wypadkach. 

 Ciało - pielęgnacja, depilacja: 

  • Yope herbata i mięta, naturalny krem do rąk - małe hate and love. Krem sam w sobie jest fajny - przyjemnie nawilża, jest wydajny, bardzo ładnie i oryginalnie pachnie, ale opakowanie.. Jest śliczne, ale używa się go koszmarnie. Miałam nie mały problem z zakręcaniem opakowania i własnie za sprawa opakowania nie mam ochoty do niego wracać.
  • Isana Gol,den Beauty, żel pod prysznic - przyjemny żel o bardzo charakterystycznym zapachu, który nie każdemu przypadnie do gustu. Jest dosyć ciężki, bursztynowy, mi się podoba, ale pod koniec zaczął już trochę męczyć. 
  • Balea Peach Love, Rasiergel - żel do golenia nad którego pustym opakowaniem ubolewam, jednak już idzie do mnie kolejne! *.* Jego jedyną wada jest dostępność jak większości kosmetyków Balea. Poza tym jest genialny - dobrze się pieni, ślicznie pachnie i daje odpowiedni poślizg maszynce.

  Twarz i usta:

  • Eveline Collagen booster, błyskawicznie wygładzający krem na dzień - oto i nasz bubel. Początkowo wyglądał ładnie i byłam z niego zadowolona, ale później zaczął się koszmar.. Tak okropnie mnie zapchał, że całą twarz miałam w paskudnych, ropnych wypryskach. Jestem pewna że to on, bo po jego odstawieniu stan skóry powoli wracał do normy. Dlatego jest to pierwszy kosmetyk, który leci bez szukania innego zastosowania. 
  • Selfie project, rozświetlająca maseczka peel-off #shine like a Pearl - dawno nie było w denku saszetek, ale tym razem postanowiłam jedną zostawić, bo produkt jest bardzo ciekawy. Nie robi nic wielkiego, ale przyznam szczerze że i tak pokładałam w niej niewielkie nadzieje, byłam przekonana, ze tylko będzie wyglądać, a tu proszę - nie robi krzywdy, delikatnie rozświetla i wygładza skórę. 
  • Blistex, Classic Lip Procector - pomadka do ust, którą kupiłam z polecenia i okazała się strzałem w 10. ma bardzo przyjemny, jakby waniliowy zapach, dobrze nawilża i mimo że jest mięciutka to jest tez bardzo wydajna. 
  • Avon Ideal flawless, podkład matujący - zwyklaczek z lekkim kryciem, raczej dla osób niewymagających, nie paluję do niego wracać.
  • Organic shop apricot & mango, gentle face peeling - o nim pisałam już w osobnym poście i podlinkuje go poniżej, bardzo ubolewam nad tym, ze się skończył i będę polować na następną sztukę!

 Paznokcie: 

  • Rosalind 02 - biały lakier hybrydowy, jeszcze trochę mi go zostało, ale już jest nie do wydobycia. lakiery Rosalind bardzo lubię, ale po czasie mam wrażenie że tracą na pigmencie i robią się wodniste, aktualnie kupiłam biały z innej ( drogeryjnej ) firmy.
  • NeoNail Dry Top - jest to już drugie moje skończone opakowanie i będzie ich więcej. Zdecydowanie jest to top z którego korzysta mi się najprzyjemniej.


 Zostawiam jeszcze efekt, który udało mi się uzyskać dzięki Eveline.. 


7/24/2018

Balance T-zone - w walce z cerą mieszaną.

7/24/2018 01:56:00 PM 9

 Hej! Od około miesiąca intensywnie testuję produkty, które znalazłam w Beauty Boxie od FlosLek. Marka była mi już wcześniej dobrze znana, uwielbiam ich kosmetyki do okolic oczu!
 Seria Balance T-zone skupia w sobie produkty przeznaczone do cery mieszanej - problematycznej się w strefie T ( czoło, nos ) oraz przesuszonej na policzkach, czyli idealnie w punkt mojego problemu.
 W linii znajdują się 4 kosmetyki:
  • Gommage Peeling z kwasami AHA
  • Instant detox 2 w 1 Glinka myjąca
  • Krem korygujący z kwasami AHA i PHA
  • Krem normalizujący SPF 10
Dużym plusem dla wielu osób zapewne będzie to, że aż 3 na 4 kosmetyki są wegańskie!  


 Krok 1 - peeling i oczyszczanie 

 Gommage, Peeling z kwasami AHA

 Produkt, który zrobił na mnie ogromne wrażenie. Konsystencja jest bardzo rzadka, nie posiada żadnych drobin, co taki peeling może? A no właśnie, może wiele.. Producent mówi, aby wmasowywać go dopóki nie pojawi się martwy naskórek. Początkowo trochę musiałam masować, ale z każdą kolejną aplikacją naskórek złuszczał się łatwiej i to w całkiem sporej ilości!



 Jest go naprawdę dużo.. W pierwszej chwili przeraziłam się jak często jest zalecane stosowanie ( codziennie przez tydzień, następnie 2-3 razy w tygodniu ), ale skóra radzi sobie doskonale i wcale nie robi to na niej dużego wrażenia.
 Efekty są widoczne w zasadzie już po pierwszym użyciu - skóra jest gładka, przyjemna w dotyku, nie jest w żadnym stopniu podrażniona.

poj. 125 g, produkt wegański.


 Krok 2 - wieczorna głęboka detoksykacja

 Instant detox 2 in 1, Glinka myjąca

 Można ją stosować zarówno do codziennego mycia jak i w formie maski. Do tej pory nie miałam miłych odczuć co do glinek - ta zmieniła moje zdanie. W połączeniu ze zwilżoną twarzą jest bardzo przyjemna, kremowa, łatwo się rozprowadza i zmywa. 
 Jej zadaniem jest danie uczucia czystej i matowej skóry i właśnie to robi. twarz po jej użyciu jest oczyszczona, zmatowiona, glinka nie daje uczucia ściągnięcia twarzy, naprawdę przyjemny produkt. 

 poj. 125 ml, produkt wegański.


Krok 3 - nocna pielęgnacja - zmniejszenie niedoskonałości 

Krem korygujący z kwasami AHA i PHA

 Produkt, którego się obawiałam chyba najbardziej. Rzadko używam czegokolwiek z kwasami, a producent na samym wstępie wspomina o tym, że naskórek może się uszyć i mogą pojawić się zaczerwienienia, jednak wcale nie było tak źle. Czuć, ze krem działa, ale nie daje to uczucia dyskomfortu. 
 Jego zadaniem jest zmniejszenie niedoskonałości, wyrównanie kolorytu, nawilżenie, oczyszczenie i zwężenie porów. W zasadzie z większością się zgodzę, na końcu postu znajdziecie zdjęcie z efektami poprawy kondycji mojej skóry - a było źle, więc będziecie mieli sami szanse ocenić jak duża jest poprawa. Szybko się wchłania, ma lekką, jakby wodnistą konsystencję. 

poj. 50 ml


 Krok 4 - dzienna pielęgnacja - przywrócenie równowagi i wyrównanie kolorytu skóry

 Krem normalizujący SPF 10

 Ostatni produkt z serii, który również bardzo polubiłam. Jego zadaniem jest nawilżać skórę oraz redukować nadmiar sebum i spełnia swoje zadania.
 Jest gęstszy niż poprzednik, ale nadal zaliczyłabym go do lekkich kremów. Łatwo się rozprowadza, szybko wchłania, nie zapycha.
 Na plus jest też oczywiście ochrona przeciwsłoneczna, co prawda jest to tylko 10 SPF, ale mi osobiście jak na zwykły krem wystarczy. 

poj. 50 ml, produkt wegański


 Małe podsumowanie - jak widać stan mojej skóry znacznie się poprawił, sebum zostało uregulowane, a skóra na policzkach nie jest już przesuszona. Chciałabym znaleźć jakiś minus, ale zwyczajnie tym razem nie potrafię. Seria jest dobra, a nawet więcej - bardzo dobra. Będę stosować ją dalej, przeplatam ją z produktami, które stosowałam wcześniej i nie widzę aby to w jakiś sposób źle wpływało na efekty. Produkty można dostać za około 30 zł , więc nie jest to dużo.
 Po więcej informacji zapraszam na stronę producenta: *klik* 

7/16/2018

Watermelon Makeup.

7/16/2018 08:20:00 PM 3


 Hej! Wieczorową pora przychodzę do Was z postem jakie w zasadzie chyba jeszcze na tym blogu nie było. pokazuje masę kosmetyków, w tym wiele kolorowych paletek i pewnie nie jedna osoba, która to widzi zastanawia się, czy ja tego w ogóle używam. Otóż tak, czasem lubię się pobawić i zrobić coś dziwnego. Tym razem jest to praca, którą wykonałam na konkurs, który co miesiąc odbywa się na Dresscloud. Tematem była owoc w dowolnym wydaniu i tak własnie powstał arbuzowy makijaż.


 Poza paletkami, postawiłam na kosmetyki, których używam na co dzień, więc przy okazji mogę pokazać swoją małą topkę. 

Twarz: 
  • Golden Rose Luminous Finish, Make-up Primer - baza pod podkład
  • Eveline Art Scenic - korektor kryjąco-rozświetlający
  • Eveline Liquid Control HD Mattifing Drops Foundation 005 Ivory - podkład matujący
Oczy:
  • Eveline All Day Ideal Stay 8w1 - baza pod cienie 
  • Makeup Revolution Soph X - pelta cieni 
  • Makeup Revolution Colour Chaos! - paleta cieni 
  • Bell Perfect Dip Eyeliner 
  • Lovely Colour Pop eyeliner 
  • Avon mark Big&False Lash - tusz do rzęs 
Usta:
  • Golden Rose Lip Barrier Transparent Lip Pencil - transparentna konturówka do ust 
  • Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick 04 - płynna, matowa pomadka do ust


 Tak jak wspominałam w poście z paletką Zoeva - nie mam żadnego talentu, wszystko to zwykła amatorszczyzna, ale bawię się przy tym bardzo dobrze, więc czemu by tego nie robić i nie dzielić się ze światem swoim wytworem? :D Mam nadzieję, że ktoś się uśmiechnie widząc chodzącego arbuza, a może ktoś spróbuje odtworzyć i bawić się równie dobrze? Moją inspiracją było zdjęcie, na które natrafiłam na instagramie, jednak nie starałam się go odtworzyć, a zrobić własną wersję. :)



@Way2themes

Follow Me