4/19/2019

Najjaśniejszy podkład drogeryjny?! L'oreal Infaillible.

4/19/2019 07:19:00 PM 1


 Hej! Promocja w Rossmannie się rozpoczęła i pomyślałam, że podzielę się z Wami moim nowym odkryciem i jednocześnie w moim odczuciu najjaśniejszym podkładem dostępnym w drogerii! :D 
 Jestem okropnym bladziochem, ciężko znaleźć mi podkład, który będzie wyglądał dobrze i nie będzie się odcinał od szyi, właściwie jest to chyba pierwszy podkład, który mogę stosować bez rozjaśniacza lub rozbielania pudrami. Mowa o podkładzie L'oreal Infaillible 24 h fresh wear w odcieniu 005 Perle/Pearl.


 Podkład zamknięty jest w szklanej butelce z pompką o pojemności 30 ml, jak dla mnie jest to wygodne rozwiązanie, mimo że już widzę, że pompkę nie łatwo będzie oczyścić.
 Konsystencja jest dosyć lejąca, szybko zastygająca, dlatego nie radzę zostawiać go zbyt długo nie rozpracowanego. Bardzo polubił się z moją gąbką ( blend it! ) , nie robi smug, nakłada się szybko i gładziutko.


 Kolor jak dla mnie jest idealny. Podkład jest jasny, ma dosyć neutralne tony, jest do kupienia w drogerii, więcej mi nie potrzeba. :D Jedynie cena jak dla mnie jest dosyć wysoka, można go dostać w cenie regularnej za około 65 zł, myślę, ze w drogeriach internetowych będzie tańszy. :)
 Do tej pory używałam podkładu Eveline Liquid HD w odcieniu 005 i na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć różnicę w kolorach, zarówno od razu po nałożeniu jak i po kilku minutach ( roztarty na tatuażu ).
 Krycie jest raczej średnie, delikatnie można je nadbudowywać. Dla mnie w zupełności wystarczające.


 Trwałość podkładu też jest jak dla mnie nienaganna. Ładnie się utrzymuje, nie wchodzi w załamania, nie ciastkuje się, skóra wygląda gładko i co dla mnie równie ważne - nie ściera się. Jestem alergikiem, często wycieram nos, noszę też okulary, które poprawiam.
 Jestem posiadaczką skóry suchej, problematycznej w strefie T i pod tym kontem też nie mam mu nic do zarzucenia. Nie zauważyłam żeby przesuszał moją skórę, podkreślał suche skórki, albo zapychał. Jest bardzo komfortowy i aktualnie trafiana moją listę ulubieńców. :D

 Jestem ciekawa czy macie z nim jakieś doświadczenie, jeśli tak - dajcie znać! :)

3/04/2019

Cien Food For Skin - tanie kosmetyki z Lidla 2

3/04/2019 05:36:00 PM 9

 Hej! Pod koniec lutego Lidl wyszedł nam na przeciw z promocją -50% na i tak tanie już kosmetyki Cien, a dokładniej na serię Food For Skin, która jest oznaczona jako ' vegan friendly ' i większości ma być wykonana ze składników pochodzenia naturalnego. Z racji, że od prawie roku utrzymuje wstrzemięźliwość zakupową to pozwoliłam sobie na kilka kosmetyków. Szczególnie, ze większość z nich ma małe pojemności.



  •  Cien Food For Skin krem do rąk - nawilżenie, z zieloną herbatą - pisałam już o tym gdzie się da i powtórzę też tu - do złudzenia przypomina ma krem z Yope o podobnym wariancie zapachowym. jest gęsty, dosyć dobrze 'zbity'. Wchłania się ekspresowo, nie zostawia po sobie lepkiej warstwy. Nawilża całkiem fajnie, w zasadzie jest nawet jednym z moich faworytów i chyba będę polować na więcej sztuk. :D
  • Cien Food For Skin krem do rąk - odżywienie z papają - tego wariantu jeszcze głębiej nie testowałam, ale pierwsze wrażenia są pozytywne. Jeśli chodzi o konsystencję, to nie różni się od poprzednika, zapach natomiast trochę mnie zawiódł. Mało w nim owoca. 
 Oba kremy były w cenie 1,99 zł / szt.



  • Cien Food For Skin, Płyn micelarny 3w1 do demakijażu twarzy, oczu i ust - odświeżenie z goździkiem - radzi sobie z makijażem, ale nie jest zbyt delikatny. Przy pierwszym kontakcie z oczami zafundował mi pieczenie, na szczęście nie wystąpiły żadne podrażnienia. Makijaż zmywa dobrze, jednak trzeba poświęcić na to trochę czasu. Jest przeznaczony do kazdego typu skóry.
Cena: 3,50 zł




  • Cien Food For Skin, żel-peeling do mycia twarzy - wygładzenie z kokosem -  trochę się obawiałam tego kokosa sugerując się opakowaniem, na szczęście nie jest wyczuwalny. Jak dla mnie pachnie trochę jak chusteczki nawilżone dla dzieci. Nie jest to jakiś super mocny peeling i myślę, że może być spokojnie używany co dzień, nie podrażnia twarzy. Przeznaczony jest do skóry normalnej, mieszanej i tłustej. 
Cena: 3,50 zł



  • Cien Food For Skin, Maska-peeling do twarzy oczyszczenie z białą glinką i rozmarynem + maska-peeling enzymatyczny do twarzy blask z papają
  • Cien Food For Skin, Maska-peeling do twarzy oczyszczenie z czarnym węglem i trawą cytrynową + Maska do twarzy odświeżenie z zieloną glinką i ogórkiem
 Testowałam tylko wersję zielono-niebieską i jestem zadowolona. Czarna wersja trochę piecze, ale nie podrażnia, więc widocznie tak ma być ( testowałam na 4 domownikach, każdego piekła, każdego w innym miejscu :D ). Druga część maseczki ślicznie pachnie i genialnie odświeża, koi i wygładza skórę. 

Cena: 99 gr / szt 

Paleta Esence - Yes, eye can - hit czy drogeryjny bubel?

3/04/2019 04:23:00 PM 4

 Hej! Witam się z Wami ponownie po dłuższej przerwie. Do tej pory nie miałam na tyle ciekawych nowości, by coś tu umieszczać, ale dziś chyba nadszedł czas, by poświęcić jakiemuś kosmetykowi trochę uwagi. 
 Jest to paleta cieni od Essence - Yes, eye can. Wygrałam ją na Dresscloud jeszcze w grudniu i chyba pierwszy raz wyrobienie sobie opinii na temat jakiegoś kosmetyku zajęło mi tyle czasu. 


  Paleta jest całkiem spora, cienie zamknięte są w całkiem dobrze wykonanym, plastikowym opakowaniu z lusterkiem. Lusterko jest średnie, obraz w nim nie jest zniekształcony, ale lekko zamglony.


 Producent już na opakowaniu wskazuje na 'natural look' i w sumie bardzo trafnie, ale o tym chwilę później.
 W palecie znajduje się 24, z czego zdecydowana mniejszość to maty. Kolorystyka cieni jest dosyć stonowana, znajdują się tu odcienie zarówno ciepłe jak i chłodne. Wydaje się że paletka jest dobra zarówno do makijaży dziennych jak i mocniejszych, według mnie - niekoniecznie. Dlaczego?


 Chyba trzeba zacząć od jej pigmentacji, bo to jedyne co tak naprawdę daje mi się we znaki. Ciemne cienie na oku są blade, ciężko jest nimi chociażby wzmocnić zewnętrzny kącik, można to zobaczyć na swatchach poniżej.
 Jeśli chodzi o samą pracę z nią to jest przyjemna. Cienie matowe są w kierunku suchych, ale gładko się blendują, nie tworzą plam,paletka w tym aspekcie jest dosyć bezpieczna i wręcz polecałabym ją osobom początkującym. Osyp się pojawia, ale mieści się w granicach normy.
 Jako, że maty wypadły tak sobie, to liczyłam na błyskotki, w końcu trochę ich jest. Zarówno cienie delikatne - perłowe, jak i te które można podciągnąć już pod folię, jeden z nich nazwałabym nawet duochromowym. Niestety.. Nie są wcale jakieś super - żeby ładnie wyglądały na oku i żeby wyciągnąć z nich błysk nie wystarczyła baza czy korektor, musiałam sięgnąć po glitter primer i dopiero na nim wyglądały dobrze.


 Wszystkie swatche wykonane są na bazie i jest to więcej niż jedno pociągnięcie. W przypadku błyskotek w połowie są na zwykłej bazie pod cienie, w połowie na glitter primerze + ta cieniutka linia przez środek która wygląda jak odbicie światła - na niej bazy nie ma wcale. Jak wyglądają w stosunku do cieni w palecie - oceńcie sami. 


 Na koniec zostawiam Wam jeden z makijaży testowych - wiem, nic specjalnego, jednak możecie zobaczyć jak cienie wyglądają w akcji, starałam się użyć najciemniejszych możliwych cieni, dla mnie to dalej jest makijaż dzienny - może trochę bardziej ' przydymiony.
 Podsumowując - nadal nie potrafię stwierdzić czy jest warta zakupu ( na chwilę obecna nie spotkałam jej w Polsce, o tym też chyba warto wspomnieć). Z jednej strony jest to raczej tania paleta, nadaje się do dziennych makijaży jak najbardziej, łatwo się z nią pracuje. Z drugiej strony ciągle porównuje ją z paletami droższymi ( zoeva, affect ) i przy nich już nie wygląda tak ok. W zasadzie nawet porównując ją  z cieniami Makeup revolution - wypada gorzej.


1/08/2019

Nowy hit wśród drogeryjnych korektorów | Revolution Pro

1/08/2019 11:51:00 PM 6

 Hej! Dawno nie było tu nic poza tematem paznokci i palet, chyba najwyższy czas to zmienić. :D Przychodzę do Was z moim bezwzględnym hitem drogeryjno-kolorówkowym z 2018, chyba jeszcze nie jest za późno na taki post? Mowa o korektorze Full Cover od Revolution Pro.


 Ogólnie lubię markę MUR, może teraz nie używam jej tyle co kiedyś, ale przy początkach z makijażem była to jedna z moich ulubionych marek - tania i całkiem łatwo dostępna. Gdy pojawiła się w Rossmannie i dodatkowo było na nią -30% postanowiłam do niej wrócić i potestować nowe produkty. Jednym z nich jest własnie Full Cover Camuflage Concealer w odcieniu C1
 W zasadzie to co w pierwszej chwili mnie do niego przyciągnęło to nazwa full cover jak i odcień - bardzo jasny i niezbyt różowy. Zamknięty jest w małej. czarnej, prostej tubce. 
 Pierwszy test zaskoczył - mocno pozytywnie oczywiście. Korektor faktycznie okazał się jasny, nie ciemniejący w pomarańcz i mocno kryjący, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. 


 Okazał się też bardzo gęsty - dosyć ciężko jest go wydobyć z tubki, ale z rozprowadzeniem nie jest źle. Gąbeczka daje radę, zbity pędzelek również, innych metod nie próbowałam.
 To co mnie najbardziej ciekawiło to czy formuła nie sprawi, ze skóra mocno ucierpi, ale nie. Nie nazwałabym go bardzo ciężkim, stosuje go pod oczy i nie odczuwam skutków.
 Na twarzy wydaje się być dosyć tłusty, ale puder bez problemu go ujarzmia. Jest trwały, w zasadzie chyba nie miałam potrzeby go nawet poprawiać w ciągu dnia.
 Nie wchodzi zbyt mocno w załamania, nie podkreśla porów czy niedoskonałości, nie zapycha - przynajmniej ja tego nie doświadczyłam.
 Z tego co mi wiadomo, korektor jest dostępny w 18 odcieniach, C1 to najjaśniejszy, neutralny z wszystkich odcieni.

Cena regularna: 19,99 zł


 Mimo, ze nie jest to moje ulubione zdjęcie, to postanowiłam je dla Was zostawić, może kogoś nim przekonam. Zmagam się z dosyć dużym problemem cieni pod oczami i jak widać - daje radę! 




1/04/2019

Test hybryd z drogerii - Eveline, Provocater | Zimowe ombre

1/04/2019 11:35:00 PM 6

 Hej! Jakiś czas temu postanowiłam przetestować więcej lakierów z drogerii. Postawiłam na dwie firmy z którymi styczności pod względem hybrydowym jeszcze nie miałam - Eveline oraz Provocater. Kolorki wybrałam dosyć spokojne, z Eveline postawiłam na lakier biały ( 298 snow white ), a z Provocater na piękny odcień niebieskiego ( 69 Baby blue ). Obie sztuki pochodzą z Rossmanna. 

 Eveline Hybrid Professional lakier hybrydowy 298 Snow White

 Mam do niego mieszane uczucia. Początkowo podobał mi się pędzel - krótki, szeroki, ale gdy popracowałam z nim dłużej niż ten jeden raz to już nie jest taki cudowny. Przy mniejszej płytce wręcz problematyczny.
 Lakier zamknięty jest w buteleczce o pojemności 5 ml, czyli mniej niż standard, który przyjął się pomiędzy 6 a 7 ml. 
 Sam lakier jest ok. Dosyć rzadki, nieźle napigmentowany, łatwo się rozprowadza, poziomuje, nie ma problemu z utwardzaniem.
 Co do samego odcienia, odnoszę wrażenie, ze nie jest to czysta biel. Jakby delikatnie zbliżona do kości słoniowej? 
 Cena regularna: 20,99 / 5 ml.

 Provocater, lakier hybrydowy 69 Baby Blue

 Postawiłam na mniejszą wersję w buteleczce o pojemności 4 ml. Na próbę jest w sam raz. :D Buteleczki są śliczne, matowe z charakterystyczną spiczastą zakrętką. Pedzelek jest mały, zgrabny i wygodny.
 Lakiery jest znacznie gęstszy od poprzednika, ale mi się równie dobrze nim pracuje. Pigmentacja przy jasnym odcieniu bez zastrzeżeń. 2 cienkie warstwy wystarczają w zupełności. nie sprawił mi żadnego problemu.
 Odcień to ideał, którego szukałam już od jakiegoś czasu - delikatny, pastelowy.
 Cena regularna: 18,99 / 4 ml.


 Paznokcie są bardzo proste - delikatne ombre z przewagą Provocatera. Utrzymały się bez zastrzeżeń i bez zastrzeżeń się odmoczyły w acetonie. Biorąc pod uwagę pojemność lakierów i ich cenę to w zasadzie oba wypadają podobnie jak Semilac, czy NeoNail i o ile z Provocaterem pracowało mi się równie dobrze co z topowymi markami, to już cena Eveline wydaje mi się trochę zawyżona.


12/18/2018

Zimowy marmurek hybrydowy

12/18/2018 03:19:00 PM 9


 Hej! Dziś mam dla Was bardzo proste zdobienie, które można robić w każdym kolorze, na każdą okazje, bo zawsze wygląda dobrze. Postawiłam na jeden główny kolor, metaliczną tasiemkę oraz delikatny marmurek. 


Lakiery jakich użyłam:

  • Naonail Inner Calm 5321
  • Semilac 171 Porto Marine
  • Neonail Dry Top Matte
Tasiemka pochodzi z Aliexpress i jak widać jest mało trwała, ale przymknijmy na to oko. :D Zdobienie jest bardzo proste, marmurku próbował już chyba każdy, więc nie będę tłumaczyć jak go zrobić. Inner calm jest odcieniem, który wisi na mojej top liście już bardzo długo. Dla mnie jest to najpiękniejszy odcień babyblue wpadający w szare tony. Pełne krycie osiąga po 2 warstwach, utwardza się bez żadnych problemów i nie mam mu kompletnie nic do zarzucenia.
Podobnie jest z matowym topem od Neonail - to moja kolejna mała miłość. Do tej pory korzystałam z Rosalinda i za każdym razem byłam poirytowana, bo efekt nie był taki jakiego oczekiwałam. Tutaj jedynym 'problemem' jest delikatne pieczenie pod lampą podczas utwardzania. Na początku występowało za każdym razem, teraz prawie wcale, nie mam pojęcia od czego to zależy, ale - nie przyniosło żadnych złych skutków. 




12/02/2018

Denko listopad 2018

12/02/2018 01:10:00 PM 7

 Koniec miesiąca ponownie zapowiada denko! Rok powoli się kończy i muszę powiedzieć, że jestem zadowolona ze zużycia. Nie zapisywałam tego skrupulatnie, ale denko łącznie chyba dorównało zakupom - zapasy się nie powiększyły! W tym miesiącu jest trochę rzeczy, więc nie przedłużam - zapraszam na przedostanie denko! :)

Twarz:

  • Nivea, Tonik łagodzący do skóry suchej i wrażliwej - nie byłam z niego zadowolona, każdego dnia skóra potrafiła reagować na niego inaczej. Czasem było okej, czasem czułam spory dyskomfort. Nie podrażnił skóry na dłuższa metę, jednak nie wrócę do niego. 
  • Holika Holika, Aloe, Facial Cleansing Foam, Pianka do oczyszczania twarzy z aloesem - znów mieszane uczucia. Z jednej strony była w porządku,z  drugiej mam wrażenie, ze poza łagodzeniem i oczyszczaniem miała wpływ na to, ze wszystko co chciało wyjść z pod skóry chowało się po nią, co powodowało rzadkie, ale bolące wypryski. Bardzo wydajna, przyjemna w użyciu. Na chwilę obecna nie będę do niej wracać, w przyszłości - być może. 
  • Marion, węglowa maska do twarzy - fajna. Nie dawała efektów wow, ale przy regularnym stosowaniu było widać działanie. Oczyszczała, łagodziła, była komfortowa w używaniu i nie droga - kosztowała około 6 zł jak dobrze pamiętam. Będę wracać. 

 Ciało:

  • Le Petit Marseillais, Truskawka, żel pod prysznic - zwyklak, ale przyjemny zwyklak. Zapach mi się podobał, dobrze się pienił, nie wysuszał skóry, ale też nie pielęgnował jej jakoś zauważalnie. Być może kiedyś wrócę jak zatęsknię za zapachem. 
  • Balea, Duschschaum, sweet cake, pianka pod prysznic - uwielbiam zapach, uwielbiam konsystencję. To jest coś do czego bardzo chętnie bym wracała, jeśli byłoby dostępne w Polsce. 
  • Eveline, Strawberry skin, regenerujący balsam do rąk - wiele dziewczyn pisało , napisze i ja - nie wiem co ma wspólnego z truskawką.. Zapachu nie określiłabym jako truskawkę, był przyjemny, ale nie był truskawkowy. Ogólnie fajny, ale chyba dla mojej skóry za słaby. Być może kiedyś wypróbuje inne warianty.


 Włosy:

  • L'Oreal Colorista washout, zmywalna farba do włosów - jest to moja pierwsza styczność z tymi farbami i nie jestem zadowolona. niby kolor złapał fajnie, niby trzymał się długo jak na coś zmywalnego. Jednak sama aplikacja nie była łatwa, zmywanie było w sumie dziwne, kolor wypłukiwał się bardzo nierównomiernie. Dorwałam je w cenie na do widzenia, może to ma jakieś znacznie, w każdym razie nie mam ochoty wracać.
  • Timotei, eksplozja witalności, szampon do włosów - jeden z moich ulubionych. Bardzo lubię tą serię szamponów i ten również nie odstawał. Przyjemnie się go używa, włosy były zadowolone, będę wracać. 


Usta:

  • Venita, lip balm - dosyć wazelinowata, twarda, ale przyjemna w użyciu. Nie miała jakiegoś charakterystycznego zapachu ani smaku. Fajnie nawilżała, średnio wydajna. 
  • Eveline SOS - pomadka do ust z olejkiem arganowym - podobnie jak poprzednik - bez smaku, bez zapachu, ale sprawdziła się lepiej. Mimo, ze była mięciutka to okazała się być bardzo wydajna i świetnie nawilżała usta, będę wracać! 

Mieliście któryś z tych kosmetyków, jak się sprawdził u Was? :)


@Way2themes

Follow Me