7/16/2018

Watermelon Makeup.

7/16/2018 08:20:00 PM 2


 Hej! Wieczorową pora przychodzę do Was z postem jakie w zasadzie chyba jeszcze na tym blogu nie było. pokazuje masę kosmetyków, w tym wiele kolorowych paletek i pewnie nie jedna osoba, która to widzi zastanawia się, czy ja tego w ogóle używam. Otóż tak, czasem lubię się pobawić i zrobić coś dziwnego. Tym razem jest to praca, którą wykonałam na konkurs, który co miesiąc odbywa się na Dresscloud. Tematem była owoc w dowolnym wydaniu i tak własnie powstał arbuzowy makijaż.


 Poza paletkami, postawiłam na kosmetyki, których używam na co dzień, więc przy okazji mogę pokazać swoją małą topkę. 

Twarz: 
  • Golden Rose Luminous Finish, Make-up Primer - baza pod podkład
  • Eveline Art Scenic - korektor kryjąco-rozświetlający
  • Eveline Liquid Control HD Mattifing Drops Foundation 005 Ivory - podkład matujący
Oczy:
  • Eveline All Day Ideal Stay 8w1 - baza pod cienie 
  • Makeup Revolution Soph X - pelta cieni 
  • Makeup Revolution Colour Chaos! - paleta cieni 
  • Bell Perfect Dip Eyeliner 
  • Lovely Colour Pop eyeliner 
  • Avon mark Big&False Lash - tusz do rzęs 
Usta:
  • Golden Rose Lip Barrier Transparent Lip Pencil - transparentna konturówka do ust 
  • Golden Rose Longstay Liquid Matte Lipstick 04 - płynna, matowa pomadka do ust


 Tak jak wspominałam w poście z paletką Zoeva - nie mam żadnego talentu, wszystko to zwykła amatorszczyzna, ale bawię się przy tym bardzo dobrze, więc czemu by tego nie robić i nie dzielić się ze światem swoim wytworem? :D Mam nadzieję, że ktoś się uśmiechnie widząc chodzącego arbuza, a może ktoś spróbuje odtworzyć i bawić się równie dobrze? Moją inspiracją było zdjęcie, na które natrafiłam na instagramie, jednak nie starałam się go odtworzyć, a zrobić własną wersję. :)



7/12/2018

Holograficzne paznokcie - pyłek, hybryda, a może klasyczny lakier?

7/12/2018 09:24:00 PM 1


 Hej! Ten post miał wyglądać zupełnie inaczej, chciałam aby to były same pochwały. Kocham wszystko co holograficzne i gdy otworzyłam paczkę i zobaczyłam TO - byłam zachwycona. Dopóki nie sprawdziłam na paznokciach - zachwyt opadł w szybkim tempie. Dlaczego? Zapraszam do przeczytania dalszej części. 


 W moje ręce wpadła mini paczka z kilkoma lakierami od Avon - Gel Shine. Pojawiły się wśród nich totalne nowości - odcienie holo i odcienie chromu. Moja wewnętrzna sroka, tak jak pisałam wyżej - przepadła i poleciała jak ćma do światła. Holo od razu wylądowało na paznokciach i okazało się, ze słabe to holo, właściwie to tak srebrny brokat bardziej. Cała magia ukazała się dopiero w świetle sztucznym. Niestety wiele produktów holo działa własnie w podobny sposób, ale.. Nie ma źle! Sztuczne światło wiele wynagradza i naszym oczom ukazuje się wtedy cała magia. Zostawiam na początek kilka porównań jak wygląda lakier w rożnym świetle:


 I co sądzicie? Sam w sobie lakier jest bardzo w porządku, jest to oczywiście lakier klasyczny. Mimo, ze już długo się nie skusiłam na odstawienie hybryd to w tym przypadku jestem zadowolona z trwałości, z wygodny malowania. Małe ale mam do schnięcia i krycia - jak się człowiek przyzwyczai do hybryd, to każdy zwykły lakier później schnie wieki.. :D Idealne w moim odczuciu krycie uzyskałam dopiero po czwartej warstwie.



 Łącznie miałam okazję przetestować 4 produkty i były to :

  • Avon mark Gel Shine Holographic Capture
  • Avon mark Gel Shine Sparkle Lens
  • Avon mark Gel Shine Mint To Be
  • Avon mark Gel Shine Lastin Finish Top Coat
 Odcień Mint znałam jeszcze w poprzedniej wersji i mam go do teraz, wiernie służy mi u stóp, to co wyróżnia te lakiery to zdecydowanie jakość.


 Mimo, że holo mnie troche zawiodło, to nadal podtrzymuje swoje stanowisko - #AvonSięSprawdza !
A jakie jest Wasze zdanie? Podoba Wam się ten Efekt? Lubicie holo na paznokciach?

7/10/2018

Zoeva Cocoa Blend - warto ?

7/10/2018 03:14:00 PM 6

 Hej! Dziś przychodzę chyba pierwszy raz z droższym kosmetykiem. Od zawsze wychodziłam z założenia, że jeśli fajnie sprawdza mi się coś tańszego, to po co mam przepłacać i wydawać na droższe? Jeśli jesteście ciekawi, czy zmieniłam zdanie - zapraszam do czytania!


Paleta cieni Zoeva Cocoa Blend

 To własnie ona jest sprawczynią całego zamieszania. Coraz więcej osób wokół o niej mówiło, a dodatkowo - mówiło dobrze, ze gdy tylko nadarzyła się okazja, to też postanowiłam sprawdzić co ona takiego w sobie ma. 
 Z zewnątrz wygląda dosyć prosto, jest to moja pierwsza tekturowa paleta, plusem tego jest na pewno waga - jest znacznie lżejsza niż plastiki i w zasadzie chyba nawet lepiej chroni cienie niż plastik, który sam lubi pękać. Nie ma lusterka, trochę mi tego brakuje, ale dosyć szybko się do tego przyzwyczaiłam. 


 W środku znajdziemy 10 pięknych cieni. Kolory są raczej neutralne i poza błyszczącym różem - cała reszta każdemu powinna przypaść do gustu. Producent obiecuje mocną pigmentację i tu muszę się zgodzić. Bez względu na wykończenie - zarówno maty jak i błyski są mocno napigmentowane i ładnie chwytają się oka - co możecie zobaczyć poniżej na swatchach.


 Sama praca z tą paletką jest bardzo prosta i myślę, że każdy sobie z nią poradzi. Cienie nie robią plam, są z grupy tych, o których można powiedzieć, że 'same się blenują'.
 Trochę zastrzeżeń mam jeśli chodzi o trwałość. Zawsze używam bazy i wcale nie widzę różnicy miedzy Zoevą a tańszymi paletkami pod tym względem. Cienie ładnie się utrzymują, nie migrują, nie rozmazują się, jednak po czasie zaczynają zanikać i tracić swoją intensywność.
Mimo to jestem bardzo zadowolona, zdążyłam już kupić kolejną i jeśli zauważę w niej jakieś różnice to pewnie tez doczeka się swojego miejsca w jednym z  kolejnych postów. :)


 Na koniec zostawiam Wam zdjęcie jak cienie wyglądają na oczach. No i przypominam - jestem totalnym amatorem, nie czuje się mocna w makijażach i mam okropną powiekę, trochę ładniej to wygląda u siostry, jednak nadal to nic nie zmienia. :D


7/04/2018

Semilac 159 Yasmin Kiss

7/04/2018 12:59:00 PM 2

 Hej! Dziś przychodzę z szybkim i lekkim postem - znów biorę pod lupę lakier. Tym razem jest to Semilac - 159 Yasmin kiss. Mam go już jakiś czas i szczerze mówiąc - jest to jeden z moich ulubionych jasnych lakierów. Faworytem długo był 032 Biscuit, jednak z kryciem nie było już tak kolorowo, a teraz prawie całkiem poszedł w odstawkę na rzecz własnie tego koloru.


 Semilac 159 Yassmin Kiss to piękny, bardzo jasny odcień różu. Jakościowo jest to bardzo dobry lakier jak większość Semi - ładnie się poziomuje, jest średnio gęsty, nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, nie spływa na skórki. To co go wyróżnia z pośród jasnych odcieni to właśnie krycie - wystarczą mu dwie , maksymalnie trzy cieniutkie warstwy i nie ma żadnych prześwitów. Jest to kolorek bardzo uniwersalny, idealny dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na mocniejsze kolory ze względu na prace, ale tez i dla osób, które po prostu lubią takie jasne mani. Jest tez całkiem dobrym kandydatem na mani ślubne!
 Ale nie ma co przedłużać - zobaczcie jak się prezentuje na paznokciach:


 Dużo osób na zdjęciach uważa go za odcień bieli, więc końcowe zdjęcie daje porównanie między bielą a pastelowym różem i chyba widzicie sami - to wcale nie jest biel.
 Lubicie takie kolory? Macie już swojego faworyta w tej tonacji?

7/01/2018

Denko czerwiec 2018.

7/01/2018 02:03:00 PM 6

 Hej! Jak co miesiąc, melduje się z posumowaniem zużycia kosmetycznego - denkiem. Ogólnie ze zużycia jestem zadowolona, całkiem sporo miejsca udało mi się zwolnic, bo mimo że może pod względem ilości sztuk nie jest tego dużo, to już pojemnościowo trochę miejsca zajmowało. Jednak nie lubię takich podsumowań jak to - mimo, ze jest co opisywać, to sporo rzeczy już opisałam wcześniej, czy to w denkach, czy w pojedynczych postach, jednak znaczna część tych produktów się już przewinęła. Ale to nic, lecimy!

Włosy


  • Kallos Chocolate, Full Repair Hair Mask - Według producenta ma intensywnie regenerować włosy suche i łamliwe. ja jestem z niej średnio zadowolona. Lubię Kallosy ( mój faworyt to nadal wersja mleczna ) jednak tu mam mieszane uczucia i nie powiem że było inaczej - męczyło mnie zużycie jej do końca. Pachnie ładnie, zapach kojarzy mi się z budyniem czekoladowym, jednak stosunkowo szybko mi się znudził i przestał zachwycać. Coś tam działa, ale to też nie jest to, czemu się spodziewałam.



  • Schwarzkopf 'Live' Colour Spray, Silver - nie wiem co mnie podkusiło, uważam, ze to kompletna klapa. W zasadzie coś w mojej głowie podpowiedziało że spray będzie szary, jednak był srebrny, w zasadzie okazał się nie tyle srebrną 'farbą' co srebrnym brokatem. Włosy wyglądały bardziej jak z wysypem łupieżu.. 
  • Venita 1-Night UV Colour, 5  pomarańczowy 
  • Venita 1-Day Metallic Colour 
 W zasadzie o sprayach pisałam nie raz, dlatego więcej o nich nie będę mówić, moja opinia się nie zmieniła - w każdym przypadku jest to fajna zabawa i świetna alternatywa dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na kolorowe włosy na dłużej niż 1 mycie, bo po nim nie ma już ani śladu koloru. Różnica jest taka, że Venita zachowuje się bardziej jak lakier, a Schwarzkopf nie skleja włosów. no i oczywiście w cenie, Schwarzkopf jest prawie 3x droższy, moim zdaniem nie warto wydawać tyle na jednodniową ( jednowieczorową ) zabawkę, szczególnie że ani jedne ani drugie nie są wydajne. 


Pielęgnacja ciała


  •  Organic Shop, Mint & lamongrass, Refreshing Shower Gel - jest denko i wciąż pozostają mieszane uczucia, tym razem też odsyłam do wpisu, gdzie wzięłam pod lupę kosmetyki OS Organic Shop - pod lupą. *klik*

Pielęgnacja twarzy



  • Garnier, Płyn Micelarny 3w1, Skóra wrażliwa - mój bezwzględny ulubieniec, można go znaleźć w kilku denkach w roku. jak do tej pory nie znalazłam dobrego zamiennika i chyba nawet nie chce szukać. 
  • Oriflame essenials, Face Scrub Coconut Water - jednocześnie moje przekleństwo i wybawienie. Nie cierpię kokosa, więc ciężko było mi znieść ten zapach, ale się opłacało, bo działanie jest rewelacyjne. Kosmetyk idealny dla osób, które czują potrzebę posiadania w swojej kosmetyczce mocnego zdzieraka. Jeśli mieliście do czynienia z pastą z Ziai - on jest gorszy. Ale przy tym bardzo skuteczny. Drobiny, które zawiera to łupiny migdałów i krzemionka, tak więc zdziera mocno i moja twarz raz na jakiś czas tego potrzebowała. 

Kolorówka


  •  Maybelline Super Stay 24, Longwer Foundation, 05 Light Beige - podkład z którym dosyć dlugo się lubiłam i był to jeden z jaśniejszych podkładów drogeryjnych. Podczas jego używania nie raz miałam skrajne uczucia, typowo - hate and love, ale ostatecznie jestem z niego zadowolona. Jak widać trochę go zostało, nie dałam rady wydłubać już końcówki, która zebrała się na ściankach i nie chciała spłynąć w żadną stronę, jednak fajnie krył, nie ciemniał jakoś bardzo, czasem lubił wchodzić w załamania, ale wszystko było do opanowania. 
  • Under Twenty, matujący fluid antybakteryjny - myślałam że będę mieć coś lżejszego, antybakteryjnego, ale jednak nie różnił się zbyt wiele od podkładów i dosyć mocno oksydował, tak wiec częściej używała go moja siostra niż ja. Matuje, całkiem fajnie kryje, ale też lubi się ciastko. Co do działania antybakteryjnego nie zauważyłam żeby działał na niedoskonałości, ale lubił wysuszyć skórę. 
  • Eveline Art Scenic, Korektor krojąco-rozświetlający - bardzo się lubimy i już mam kolejne opakowanie - lekki, ale jednocześnie nieźle kryje i ładnie rozświetla, więc jest to coś, czego szukam. Nie wchodzi w załamania, nie ściera się, obecnie mój bezwzględny faworyt wśród korektorów pod oczy. 

Paznokcie



  • Hi Hybrid Acetone, preparat do usuwania manicure hybrydowego -nie widzę tu zbytnio róznicy między czystym acetonem - śmierdzi, wysusza i daje rade z odmoczeniem hybryd. Czas w jakim to robi jest podobny do czystego acetonu. Wyróżnia się jedynie całkiem ładną buteleczką. 
  • NeoNail Acetone UV Gel Polish Remover - odczucia podobne jak do poprzednika, z tym ze ten pachniał jakby trochę czymś podobnym do truskawki? Jeśli chodzi o ściąganie hybryd to dopóki nie skusze się na frezarkę to moim numerem 1 będzie acetonowy zmywacz z Delia, raczej nic tego już nie zmieni.  

A jak tam Wasze denka? Znalazły się jakieś hity lub rozczarowania? Moje denko wypadło dosyć neutralnie i raczej nie było tu rzeczy, z która żal było mi się rozstać, wręcz przeciwnie - kamień spadł mi z serca, ze w końcu wylądują z dala ode mnie.


6/28/2018

Organic Shop - pod lupą.

6/28/2018 05:10:00 PM 8

 Hej! Przychodzę do Was z postem, który trochę czekał na publikację, ze względu na moje mieszane uczucia, jednak teraz kilka z tych produktów wylądowało już w denku, w jednym przypadku pojawiło się kolejne opakowanie, więc myślę, że mogę w końcu napisać o nich coś więcej! A są to produkty Organic Shop. pierwszy raz wpadłam na nie na promocji w Rossamnnie, później trafiły się w Biedronce, pojedyncze sztuki mam też w Tesco, tak więc wracam do serii 'pod lupą' !

Organic shop, alge & clay shampoo - wzmacniający szampon do włosów 'niebieska laguna'

 Wylądował już w denku, bardzo przyjemnie mi się z niego korzystało. jest delikatny, dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy. nie wywołuje podrażnień, nie obciąża włosów, nie powoduje ich szybszego przetłuszczania. Mimo całej organicznej otoczki bardzo dobrze się pieni i jest wydajny.

Organic Shop, Mint & Lemongrass Shower gel - żel pod prysznic 'miętowy deszcz

 Produkt, który początkowo mocno mnie zachwycił, a później entuzjazm trochę opadł, a razem z nim zachwyt. Nie jest to zły produkt - ma funkcjonalne opakowanie z pompką, świetnie pachnie - zapach jest bardzo orzeźwiający, potrafi dać energetycznego kopa, szczególnie podczas rannych kąpieli. Jednak dalej już mniej zachwyca, pieni się stosunkowo słabo, moja skóra reagowała na niego różnie, czasem miałam wrażenie, że żel ją przesusza. Raczej do niego już nie wrócę, a jeśli tak to tylko ze względu na zapach.

Organic shop, Avocado & honey express repair hair mask, czyli ekspresowo regenerująca maska do włosów

 Kolejny kosmetyk, który początkowo mnie zachwycił. Tu jednak okazało się, że jednak na dłuższą metę nie podołał. Jest fajny, ale jako jednorazowa pomoc lub wsparcie pielęgnacji, tu się sprawdza. Włosy są miękkie, odżywione, łatwo się układają, ale po dłuższym, ciągłym stosowaniu, gdzieś ten efekt zanika. Jednak będę do niej wracać, własnie jako wsparcie. 

 Organic shop, apricot & mango gentle face peeling

 Do tej pory stawiałam na peelingi 'zdzieraki', ten własnie udowodnił mi że na pozór delikatna, kremowa konsystencja może dać popalić. raz przez nieuwagę przetrzymałam go dłużej niż powinnam i efekt był natychmiastowy - silne pieczenie. Ale nie zraziło mnie to, wręcz przeciwnie, pilnowałam czasu i widziałam efekty. jest to typowy produkt wyciągający - gdy coś pod nasza skóra się kotłuje, ale niezbyt chce wyjść to wystarczy użyć go wieczorem, żeby rano wszystko wyszło - już podgojone i nie zaognione. Głównie w takim celu go stosowałam, teraz się kończy i dociera do mnie, ze nie mam drugiego takiego produktu, który pozwoli w tak szybkim tempie wyciągnąć i zagoić niedoskonałości. 

 Kupiłam jeszcze jeden szampon, ale jego nie miałam okazji przetestować, wciąż czeka na swoją kolej. mam nadzieję, ze sprawdzi się również dobrze i moje dobre wrażanie o marce się utrzyma, bo jak do tej pory jestem bardzo zadowolona. A Wy? Używacie kosmetyków Organic Shop ? Macie swoich faworytów i coś, co w ogóle się u Was nie sprawdziło? :)

6/25/2018

Idealna mini paletka - Eveline, Quattro Eyeshadow.

6/25/2018 04:33:00 PM 4


 Hej! Dziś przychodzę do Was z maleństwem, które jest na rynku nie od dziś, ale w moje ręce trafiło dopiero niedawno i nie powiem - bardzo mnie zauroczyło. 

 Eveline, Quattro Eyeshadow

 Swoją paletkę mam o numerze 12, tak więc wnioskuje że ma całkiem sporo wersji. Trafiła w moje ręce podczas wymiany kosmetyczne z jedną z dziewczyn której się nie spodobała, a ja bardzo się z tego faktu cieszę. :D
 Kolory urzekły mnie od samego początku, jak mówi sama nazwa - jest ich cztery. Są to cienie  błyszczące, jedynie najciemniejszy kolorek jest bardziej satynowy, jednak matem bym go tez nie nazwała. 


 Praca z nimi to istna bajka. Mają genialna pigmentacje, łatwo łapią się oka, nie znika ich piękny blask. Z blendowaniem też nie ma żadnych problemów. Nic się nie osypuje, trwałość jak na tą cenę też jest bardzo w porządku.
 Chociaż lubię się czepiać i chciałabym coś tu znaleźć to nie bardzo mam co, do zestawu dołączona jest pacynka, która zbytnio się do niczego nie nadaje, ale to standard przy pacynkach. Może jedyne czego mi brakuje to jednak lusterko, bo traktuje ją jako własnie takie maleństwo, które wszędzie ze sobą ciągnę - jest dobrze wykonana, nie boje się jej wrzucać do torebki, a dodatkowo robi cały makijaż oka, więc no.. Nie zostaje mi nic innego jak okrzyknięcie jej małym ideałem!  ♥️

@Way2themes

Follow Me