sierpnia 31, 2017

#16 Kringle Candle Hot Chocolate

#16 Kringle Candle Hot Chocolate


Hej.
 Czy widzicie to cudo powyżej? Dziś otworzyłam przesyłkę z moim pierwszym pachnącym słojem. Do tej pory paliłam zawsze woski, bo jednak świeca to spory wydatek, ale wiecie co? Już teraz wiem, że warto.
 Kringle Candle - Hot Chocolate. Jest to mały klasyczny słoik - 240 gram. Jej cena regularna to 69 zł. Przewidziany czas palenia to około 50 godzin. Całość zamknięta jest w pięknym, klasycznym, przezroczystym słoju z przykrywką.



 Jest to zapach zdecydowanie dla osób lubiących słodycz. Jest intensywny, ale nie za bardzo. I uwaga - nie jest dla osób na diecie - okropnie kusi! :D Nie mam z nich żadnych problemów - nie powoduje bólu głowy, nie drażni.
 Nuty zapachowe według producenta: gorąca czekolada, bita śmietana, kakao w proszku, mleko, biały cukier i wanilia.
 Dla mnie pachnie jak pitna czekolada z automatu, ale taka lepsza - z bitą śmietaną, bardziej kremowa, no cudo. Zakochałam się okropnie i kto teraz za mnie zużyje woski? Zapach okropnie uzależnia, mam nadzieję, ze nie przyzwyczaję się do niego zbyt szybko i nie przestanę go czuć.
 Świeca ma jeden knot, wypala się równomiernie.
 Markę Kringle znam już dosyć długo. Swoją przygodę zaczęłam od wosków i był to wosk o zapachu mango. Jak dla mnie zapachy są mocniej wyczuwalne niż w przypadku Yankee Candle.


 Małe podsumowanie - no dla mnie po prostu hit. Cieszę się, że postawiłam właśnie na ten zapach. Gdy wieczorem siedzę z książką, rysuję, czy właśnie tak jak teraz pisze dla Was kolejny post - pomaga mi się zrelaksować i nasycić jej zapachem.
 Jestem ciekawa czy znacie ten zapachach i co o nim sądzicie. :)

~ xoxo i do następnego! ↟

sierpnia 30, 2017

#15 Przełom w ściąganiu hybryd?! Baza peel off Miss Sporty.

#15 Przełom w ściąganiu hybryd?! Baza peel off Miss Sporty.



 Hej!
 Dziś przychodzę do Was z moim małym odkryciem, które ułatwiło mi życie i pozwoliło zaoszczędzić czas. Ściąganie hybryd to dla mnie katastrofa od samego początku. Zajmuje mi to masę czasu, a raczej zajmowało, bo teraz już się to zmieniło.
 Jakiś czas temu, koleżanka podesłała mi filmik Candymony dotyczący robienia hybryd na bazie peel off. Moja pierwsza myśl była taka, jak zapewne większości z Was - baza peel off, przecież to nie będzie się trzymać! A jednak.

 Co to w ogóle jest? Baza peel off, jest b\to baza, która jest przeznaczona pod klasyczne lakiery. Tworzy ona warstwę, dzięki której można usunąć lakier podsadzając lekko warstwę lakieru, która schodzi płatem bez konieczności używania zmywacza. Tak obiecuje producent, jednak tego nie sprawdzałam, bo od roku używam tylko lakierów hybrydowych i z takim zamiarem ją kupiłam.

 Jaką bazę wybrałam? Postawiłam ba bazę Peel off z Miss Sporty. jest to chyba najłatwiej dostępna baza. można znaleźć ją m.in. w Rossmannie. Jej cena to około 8 zł/8 ml. Jest bardzo rzadka, w zasadzie mi przypomina klej szkolny 'magik' po rozwodnieniu. W zasadzie zachowuje się podobnie - na początku jest biała, po zaschnięciu staje się przezroczysta i bardzo łatwo ją usunąć z płytki paznokcia, czy ze skóry. 





 No dobra, ale jak to działa z hybrydami i w ogóle o co chodzi?!  Już wszystko tłumacze.
Bazę nakładamy na odtłuszczoną płytkę paznokcia, ale - aby to wszystko miało sens, należy nałożyć bazę na środek paznokcia, po bokach musi zostać miejsce, aby baza hybrydowa miała się czego trzymać. Ja zostawiam około 2 mm wolnego miejsca od skórek. No i co ? Po nałożeniu bazy, wystarczy zaczekać aż ta wyschnie. Zajmuje to max 5 min do takiego pełnego wyschnięcia. Następnie robimy już hybrydki, tak jak zawsze. Ja zazwyczaj po wyschnięciu bazy delikatnie matowie ją i wolny paznokieć bloczkiem, tak po prostu, żeby hybryda się lepiej trzymała.

 Zdejmowanie. To już najprzyjemniejsza część na świecie w porównaniu co było do tej pory. wszystkie kroki wykonujemy standardowo - piłujemy top i przykładamy wacik z acetonem do płytki. ja stosuję metodę z folią aluminiową - jest to dla mnie najwygodniejsza opcja. I czekamy. Chociaż.. Zanim nałożymy wacik na piąty palec, pod folię z pierwszego palca możemy już zaglądać. Jeśli tylko odmoknie kawałek hybrydy od skórek i aceton dostanie się do bazy peel off - całość schodzi płatem./ Zostają jedynie do odmoczenia brzegi i czubek paznokcia, ale to również dzieje się ekspresem. Wydatek niewielki, a zaoszczędzony czas i nerwy - ogromne.



 Zostaje jeszcze jedna kwestia - czy to bezpieczne? Przyznam szczerze, że nie jestem do końca pewna. Każdy człowiek jest inny, każdy paznokieć jest inny. Dlatego zawsze na początku warto przeprowadzić test alergiczny i nie nakładać od razu na wszystkie paznokcie. Ja robiłam na niej paznokcie już 3 razy i nie było żadnych zmian, tak więc całość opiera się tylko i wyłącznie na moich doświadczeniach z produktem. Powyżej na zdjęciu widać jaką warstwę daje baza i jak wyglądają moje paznokcie przy jej stosowaniu - chyba całkiem nieźle! :D Znalazłam nawet jeszcze jeden plus poza samym ściąganiem - wcześniej zdarzało mi się bulwersować szybko i zdzierać pozostałości lakieru, przez co niszczyłam płytkę.. Teraz większość paznokcia pokrywa baza peel off która schodzi płatem, więc nie męczę się z usunięciem pozostałości poprzednich paznokci i oszczędzam płytkę. Jak do tej pory minusów brak, jeśli jakiekolwiek się pojawią, to pojawi się aktualizacja.


 Jestem ciekawa czy znacie ten sposób, a może miałyście już okazję go wypróbować? Jeśli Rossmann zrobi znów promocję na kolorówkę, to bazę można będzie złapać już za 4 zł! :D 




~ xoxo i do następnego! ↟

sierpnia 28, 2017

#14 Denko - Sierpień 2017

#14 Denko - Sierpień 2017

 Hej.
Miesiąc dobiega końca, więc nadszedł czas na comiesięczne podsumowanie. Sierpień był zdecydowanie miesiącem włosów i te produkty biorą górę nad całą resztą. Udało mi się również podtrzymać postanowienie i zacząć zużywać perfumy, których mam mniej, żeby pozbyć się flakonów, które tylko zajmują miejsce. Rzeczy saszetkowych było zdecydowanie więcej, ale ich trzymanie nie należy do zbyt higienicznych rzeczy, więc zostawiłam jedynie te, które w jakiś sposób mnie zaskoczyły - negatywnie lub pozytywnie.
No to lecimy!


 Maseczki:


Znajdują się tu same nowości. Coś co przypadło mi bardzo do gustu to maseczki typu multimasking. Przez moje ręce przeszło kilka sztuk, bardzo fajnie sprawdziła mi się Marion Multimasking oczyszczenie porów + nawilżenie. Ogólnie rzecz biorąc jeśli jeszcze ktoś nie wie co to za seria - w zestawie mamy 2 saszetki, zazwyczaj jedna jest na strefę T, a druga na pozostałą część twarzy. Maseczka z Marion miała część na strefę T z peelingiem, która sprawdziła się rewelacyjnie oraz część nawilżającą, która poradziła sobie po prostu dobrze i była fajnym uzupełnieniem. Twarz była oczyszczona, wydzielanie sebum uregulowane, a skóra nawilżona. Kolejne są 2 plastry na nos. Akurat w tym miesiącu testowałam kilka wariantów i wszystkie były czarne. Dewytree to plasterek koreański, a Cettua, to marka która jest dostępna w Rossmannie. Z tego zestawienia pojedynek wygrał tylko 1 plaster, zgadniecie który? pewnie sporo z Was obstawiało zawodnika z Korei, a tu Was zaskoczę - nie wyrwał nic. Nie chciał się też przytwierdzić do nosa i miał okropny zapach - nigdy więcej. Za to plasterek Rossmannowy sprawdził się super. Wyrwał całkiem sporo zawodników, zarówno tych większych jak i mniejszych. Pewnie gdybym przykleiła go dokładniej, efekt byłby jeszcze bardziej zadowalający, ale i tak jest super. Miałam białą wersję tych plasterków i nie sprawdziły się tak fajnie.

Uwaga zdjęcie



Perfumy :


Zużycie padło niestety na dwóch moich ulubieńców i trochę rozpaczam, że ich już nie ma. Avon Femme - miałam je w postaci perfumetki, sądzę, ze są to jedne z perfum, które przypadną do gustu sporej liczbie osób. Ich zapach to kategoria kwiatowo - owocowa - piżmowa. Są bardzo lekkie i rześkie, ale jednocześnie subtelne. Perfumy z avonu kradną moje serce swoją trwałością, która jest na prawdę mocna. 
Adidas Fruity Rhythm - woda perfumowana, która idealnie sprawdziła mi się na wyższe temperatury. Zapach jest mocno owocowy, ale nie za słodki. Zarówno po jedne jak i po drugie sięgnę na pewno jeszcze nie raz.


Koloryzacja włosów:




Produkty Venita są idealne na letnie szaleństwa z kolorami na głowie i przetestowałam chyba większość produktów, które są dostępne na rynku. Tonery - miałam kilka kolorów, zarówno z serii Pastel jak i Ultra. Seria ultra sprawdziła mi się zdecydowanie lepiej. kolory wychodziły ładniejsze i były trwalsze. 1-day color - spraye z tej serii okazały się idealne na sesję na której wcieliłam się w Arielkę. :D Są świetne jeśli chodzi o jednodniową koloryzację, ale trzeba się liczyć z tym, ze takie produkty są na bazie lakieru i mocno kleją włosy. Trendy mousse, czyli po prostu pianka koloryzująca. Jest to opcja koloryzacji, po która do tej pory sięgałam najczęściej i chyba ostatecznie właśnie do niej wrócę. Jest najbardziej wydajna, a kolory najlepiej łapią na moich włosach. Więcej nie będę o nich pisać, bo jest oddzielny post, który poświęciłam opisowi produktów tej firmy - *klik* .


Pielęgnacja włosów: 




W tym miesiącu, jak w każdym w denku znalazły swoje miejsce również szampony. Timotei pure, szampon oczyszczający - o szamponach Timotei miałam już okazję wspominać, uwielbiam je i ciągle do nich wracam. jednak bardziej sprawdza mi się wersja 'kremowa' niż 'przezroczysta'. Bardzo lubię ich opakowanie - mają wysuwany dzióbek., przez co mam okazję oszczędzić swoje paznokcie podczas otwierania. Saszetka Bania Agafi, szampon chroniący kolor - dawno nie miałam tak mocno mieszanych uczuć co do produktu. Wszystko byłoby super, gdyby nie przesuszał koszmarnie włosów. Moje włosy wręcz go chłonęły,. zapach był przyjemny, mimo że jest na bazie zsiadłego mleka. Rozprowadzał się fajnie, domywał fajnie, włosy miały super objętość. Używając produktów, które zazwyczaj używam, lub nakładając po nim maskę, wszystko było ok, ale jeśli tylko zapomniałam, lub brakło mi czasów, to już nie było super. Fajnie było testować, ale już po niego nie sięgnę.


Ciało:



Do kąpieli zdenkowałam 2 cudnie pachnące kosmetyki Balea. No nie wyobrażam sobie już życia bez chociaż jednego kosmetyku tej firm. Pianka Vanilla Cream to rewelacja. Pachniała obłędnie wanilią, zapach nie był drażniący, był bardzo przyjemny. Pianki są bardzo wydajne, opakowanie wystarczyło mi na ponad 2 miesiące ciągłego używania. Jeśli chodzi o żel cool blossom, to raczej przeciętniak, którego cena jest równa jakości. pieni się średnio, ale ślicznie pachnie i to zapach i opakowanie najbardziej przyciągają. Szkoda, że kosmetyki tej firmy nie są dostępne w Polsce.


Pozostałe:



 Przez ostatni miesiąc udało mi się chociaż trochę dbać bardziej o skórki i paznokcie. Krem tutti frutti okazał się hitem. Super nawilżał, pięknie pachniał, szybko się wchłaniał , a wszystko to za niską cenę. Był chyba najszybciej zdenkowanym kremem i nie chodzi tu o mała wydajność, tylko o to jak przyjemnie się go używało. Udaje mi się dbać również o skórki, tu z pomocą przychodzi mi oliwka do skórek z witaminami, lovely. Przez to, że jest zamknięta w poręcznym mazaku z pędzelkiem bardzo przyjemnie się jej używa. Można łatwo ze sobą zabrać i zawsze dozować tyle produktu ile jest nam potrzebne. Nie nawilża bardzo mocno, ale odżywia i od razu widać poprawę w ich kondycji. jest to produkt, po który pewnie jeszcze nie raz sięgnę. O płytkę paznokci pomogła mi zadbać baza hybrydowa - mega base od Victorii Vynn. Aktualnie nie wyobrażam sobie używania żadnej innej bazy i zamówiłam już kolejny egzemplarz. Baza nadaje się do przedłużania jak i do klasycznego użytku. Gdy przeczytałam na stronie producenta, że regeneruje, to pomyślałam, ze to żart, a jednak nie.. i ja i moje klientki widzimy różnicę po jej regularnym stosowaniu. I rzecz ostatnia to korektor z Avonu. męczyłam go bardzo długo, więc jest wydajny. Miałam kolor jaśniejszy i o dziwo pasował dla bladziocha, mimo, ze większość drogeryjnych kosmetyków jest dla mnie zbyt ciemna, to ten był w sam raz. Korektor przyjemny, dobrze krył i chyba to tyle co moge o nim powiedzieć. jedyny minus - zbyt ciężki pod oczy.



Mam nadzieję , że podołałam i że wam też udało się zużyć chociaż trochę ze swoich zapasów! :D
Znacie i lubicie któryś z powyższych produktów? Koniecznie dajcie znać!



~ xoxo i do następnego ↟

sierpnia 25, 2017

#13 Neess by Cleo!

#13 Neess by Cleo!


Hej!
Przychodzę do Was z najnowszymi cudami, które czekały na mnie wczoraj po powrocie do domu. :)
Jakie było moje zaskoczenie, gdy zobaczyłam, ze czeka na mnie przesyłka, a po rozpakowaniu ujrzałam 2 cudowne lakiery Neess by Cleo i kolorowe konfetti, które świetnie zgrywało się z kolorami lakierów. Wszystko wyglądało cudnie i aż miałam ochotę zmienić moje obecne mani, ale jeszcze nie czas i na szczęście udało mi się powstrzymać. Ale za to od razu poszły w ruch wzorniki - przecież jak to tak nie sprawdzić nowych kolorków.
 



Produkty z podstawowej kolekcji Neess są mi już znane od ponad pół roku. Przez kilka miesięcy baza tej firmy była moim numerem 1 i zajęła miejsce Semilaca. Ma bardzo wygodny pędzelek, jest rzadka, dobrze trzyma się płytki i przyjemnie się nią pracuje. Z kolekcji neonowej by Cleo są to moje pierwsze produkty. Aktualnie lakiery z tej kolekcji można dostać za 19,99 zł. Buteleczka jest bardzo zgrabna o pojemności 8 ml. Pędzelek jest twardy, ale bardzo wygodnie się nim maluje, nie rozkłada się zbyt mocno. Konsystencja lakieru jest taka pośrednia, ciężko ją określić jako gęstą lub rzadką. Dla mnie jest po prostu w porządku. :D

Przejdźmy do kolorków, które swoją drogą mają bardzo ciekawe nazwy!




Neess by Cleo 7585 Kocica w szpikach.

Kolorek to nic innego jak ciepły malinowy róż wpadający w neon. Do pełnego krycia potrzebuje 3 warstw. Nakłada się przyjemnie, bezproblemowo się poziomuje. Idealny na wszystkie paznokcie jak i dodatek do pastelowych kolorów lub ombre.




Neess by Cleo 7581 Kotka na gorącym dachu.

Kolorek to piękny, głęboki, intensywny, neonowy pomarańcz. Bardzo ciężki do uchwycenia na zdjęciu. Ma super pigmentację, bo w zasadzie jedna grubsza warstwa jest już wystarczająca do uzyskania pełnego krycia. Podobnie jak poprzednik przyjemnie się rozprowadza i poziomuje.




Kolorowe konfetti 3590 Crazy Dots

Zawiera w sobie różnej wielkości kółka w odcieniach fioletu, różu i pomarańczu. Przyjemnie współpracuje z topem, łatwo można poziomować stopień krycia i dać je na cały paznokieć, lub dowolnie pookładać kółeczka na płytce. W zakręcanym pojemniczku znajdują się 3 gramy.





Coś o czym jeszcze warto wspomnieć - lakiery Neess współpracują z lakierami, bazami, topami innych firm, więc spokojnie możemy nakładać kolorki na bazy innych firm. Nie skraca to żywotności manicure i nie powoduje odprysków.




Jak Wam się podobają kolorki? Znacie już produkty tej firmy? A może polecicie mi jakieś konkretne kolory? :)





~ xoxo i do następnego ↟


sierpnia 23, 2017

#12 -49% Rossmann - co kupiłam, co polecam kupić.

#12 -49% Rossmann - co kupiłam, co polecam kupić.

Hej!
Dziś przychodzę do was z małymi łowami z promocji w Rossmannie. pewnie każdy już słyszał, ze ruszyło kolejne -49%. które dotyczy pielęgnacji ciała, włosów i ust. Moje zakupy nie były duże, bo mam jeszcze ogrom rzeczy do zużycia, ale no.. Jestem babą i jakbym nic nie kupiła to bym się chyba rozchorowała. :D
Sięgnęłam głównie po rzeczy, które już znam i fajnie mi się sprawdziły. Jedyną nowością jest Carmex - nigdy go jeszcze nie miałam, a promo to idealny czas na testy.




Delia, acetonowy zmywacz do paznokci. nadaje się zarówno do lakierów zwykłych jak i do hybryd. Dla mnie jest rewelacyjny i o wiele lepszy niż sam aceton, który jest moją zmorą. Nie śmierdzi tak okropnie jak inne produkty, nawet powiedziałabym,że pachnie. Nie wysusza skórek, ani płytki paznokcia. Dodatkowym atutem jest buteleczka - ma w sobie coś urzekającego. Cena na promo - 2,50 zł.



Schwarzkopf Gliss Kur, ekspresowa odżywka do włosów zniszczonych. Tej wersji jeszcze nie miałam, ale miałam kilka innych i żadna mnie nie zawiodła. Nie umiem siedzieć z odzywkami lub maskami na włosach i spłukiwać ich kilkukrotnie, dlatego sięgam głównie po odzywki bez spłukiwania. Włosy się łatwiej rozczesują, są okiełznane i nie puszą się. Cena na promo - 6,50 zł.



Farmona, Tutti Frutti, peeling do ciała o zapachu wiśni i porzeczki. Te peelingi chyba zna większość. Są odpowiednie dla osób, które lubią grubsze drobiny. Fajnie ściera naskórek, przyjemnie pachnie, nie wysusza skóry. Cena na promo - 1,80 zł.



Carmex, nawilżający balsam do ust tropical o zapachu brzoskwini i mango. Tak jak pisałam wyżej, nie miałam okazji jeszcze testować Carmexa, więc jest to dla mnie jedyna nowość. Mam nadzieję, że się polubimy, ale najpierw muszę skończyć moją obecną pomadkę - bardzo opornie mi to idzie, dlatego nie otworze go dopóki obecna nie trafi do denka. :D Cena na promo - 5,40 zł.




Produkty które już mam i polecam:

Evree, cukrowy peeling do ust. Dla mnie to najlepszy z kupnych peelingów, jaki miałam okazję stosować. jestem leniem no i jak nie kupię, to tym bardziej nie zrobię swojego. Przyjemnie ściera suche skórki i nawilża usta. Ma świetny smak i zapach - uwaga, bo chce się go zjeść. Mam wersję pomarańczową, z tego co się orientuje jest dostępna jeszcze wersja poziomkowa.

Lovely, oliwka do skórek w pisaku. Bardzo przydatna rzecz, szczególnie dla osób robiących hybrydy i pracujących bez rękawiczek z chemią. Ma w sobie sporo olejków, a dzięki temu, ze jest w pisaku, aplikacja jest szybka i można dozować produkt. Często zapominam o oliwce, a 'pisak' trzymałam przy klawiaturze i jak tylko siedziałam przy komputerze, to często po nią sięgałam. Jest już bliska denka i pewnie sięgnę po kolejne opakowanie.

Eos, balsam do ust. Sam produkt mnie nie zachwycił, ale -49% to idealna okazja jeśli ktoś jeszcze nie miał i ma ochotę wypróbować. Mam wersję miętowa, która fajnie chłodzi i łagodzi spierzchnięte usta. Nawilżenie jest raczej słabe, ale jego największa zaletą zaraz po opakowaniu jest to, że nie jest tłusty i świetnie nadaje się pod pomadki.


A jak tam wasze zakupy? Miałyście któryś z opisywanych produktów? Kupujecie mało czy może uważacie, ze to jest okazja do zrobienia zapasów?
Obiło mi się o uszy, że we wrześniu będzie ponownie 2+2. Tym razem na żele pod prysznic, antyperspiranty i produkty do higieny jamy ustnej. Wolałabym jednak -49% - według mnie jest bardziej opłacalne, ale pewnie i tym razem skorzystam. :)



~ xoxo i do następnego ↟



sierpnia 21, 2017

#11 Pastelowe hybrydy dla księzniczki.

#11 Pastelowe hybrydy dla księzniczki.


Hej!
Jakiś czas temu brałam udział w konkursie, który co miesiąc wyłania 'królową' jakiejś kategorii. Robiąc stylizację paznokci z tej okazji, zaczęłam się zastanawiać jak mogłyby wyglądać paznokcie i tak oto powstały te, które widzicie w tym poście. :D
Zastanawiałam się pomiędzy klasyczną mocną czerwienią, a czymś bardziej cukierkowym i postawiłam na pastelowe odcienie różu w połączeniu z szarością.



Baza

Obecnie używam bazy, którą opisywałam przy okazji postu o hybrydowym starcie *klik* - Victoria Vynn mega base. Jest dla mnie niezastąpiona. Nie niszczy płytki paznokcia, a nawet pokoszę się o stwierdzenie, że ją regeneruje. Jest gęsta i nadaje się do przedłużania ( co również musiałam uczynić w przypadku jednego paznokcia, tym razem nie do końca wyszło, ale zabrakło mi cierpliwości na poprawki ).

Kolory

* Semilac 105 Stylish Gray
* Semilac 023 Biscuit
* NeoNail 4807 Perfect Rose 

Top

Topów użyłam dwóch.
* NeoNail dry top
* Rosalind matte top

Pewnie zastanawiacie się dlaczego, to już Wam piszę! Matowe paznokcie są ładne, ale trochę problematyczne - szybko się brudzą, a niektóre maty przestają być matowe i są nijakie. Dlatego nie inwestowałam w droższy top, a zamówiłam go na Alie. Jest w porządku, ale.. jest bardzo rzadki i mam wrażenie, że nie chroni paznokci przed odpryskami. Dlatego najpierw nakładam swój sprawdzony top, a dopiero na niego nakładam matowego Rosalinda.
O lakierach z Alie na pewno pojawi się post, więc jeśli jesteście zainteresowane to koniecznie napiszcie, a postaram się zrobić to szybciej. :)




Zdobienie

Koronę wykonałam przy pomocy pędzelka oraz pyłku chameleon. Obie rzeczy pochodzą z Alie i są świetne! Pędzelek jest wygodny, ładny i przede wszystkim bardzo precyzyjny.
Najpierw narysowałam koronę randomowym czarnym lakierem, następnie pokryłam ją topem, który nie posiada warstwy klejącej i wtarłam w nią pyłek.




Całokształt bardzo mi się podoba i nie zdejmę ich dopóki nie odrost nie będzie tragiczny, no chyba że matt będzie bardzo uciążliwy.
Zdaję sobie sprawę, że do ideału im nadal brakuje, a przedłużanie nie wyszło najlepiej, ale lubię te małe niedoskonałości, a robienie hybryd daje mi przyjemność i satysfakcję, że wkładam pracę w rozwój i tak łatwo się nie poddaje. :)

Dajcie znać czy wam się podobają i czy chcecie zobaczyć więcej postów dotyczących zdobień!



~ xoxo i do następnego ↟


sierpnia 19, 2017

#10 Makeup Revolution New-trals vs Neutrals paleta cieni.

#10 Makeup Revolution New-trals vs Neutrals paleta cieni.


 Hej!
Przychodzę do Was z moim najnowszym cudem, a jest paleta Makeup Revolution New-trals vs Neutrals. Sama nie jestem w stanie uwierzyć, że jeszcze początkiem roku cienie mogły dla mnie nie istnieć. teraz wszystko się zmieniło, częściej używam cieni niż podkładu. Jest to już trzecia paletka tej firmy w mojej kolekcji i chce więcej. Jej cena w porównaniu do jakości jest naprawdę niska i bardzo przystępna. Można ją dostać za około 35 zł.





 Cienie zamknięte są w pięknej, czarnej matowe kasetce z lusterkiem, które dla mnie jest świetne. Mam sporą wadę wzroku i gdy zdejmę okulary muszę wręcz włożyć nos w lusterko, żeby widzieć co robię, więc ratuje mi tyłek. W palecie znajduje się 16 cieni - matowe, perłowe i brokatowe. Cała gama kolorów utrzymana jest w ciepłej, ceglastej tonacji.




 Jakość cieni jest idealna dla osób które stawiają pierwsze kroki, jak i dla tych które już coś umieją. Pigmentacja jest bardzo fajna, kolory są wyraźne i trzymają się powieki. Nie robią plam, przyjemnie się ze sobą łączą i blendują. Do paletki dołączony jest również pędzelek, który nie jest zły.








Makijaż wykonany paletką jak i dołączonym pędzelkiem, sami możecie ocenić, tylko proszę o wyrozumiałość- nie dość, że jestem ślepa to ciągle się uczę. :D

Poza tą paletką mam w swojej kolekcji jeszcze 2 - fortune favours the brave , która była moją pierwszą paletką i zawiera dużo fajnych kolorków właśnie do pierwszych kroków, a drugą paletką jest colour chaos, ta paleta zawiera cienie w kolorach tęczy. <3

A czy wy macie w swojej kolekcji palety Makeup Revolution? Jestem ciekawa waszych doświadczeń, może znajdą się osoby, którym paletki MUR w ogóle nie przypadły do gustu. :)


~ xoxo i do następnego ↟

sierpnia 18, 2017

#09 Klasyka zawsze na topie - Vittoria Richmond , OOTD

#09 Klasyka zawsze na topie - Vittoria Richmond , OOTD


 Hej!
Nie sądziłam, ze to nastąpi, a tym bardziej , że tak szybko, ale jednak jest - modowy post u mnie. :D Przyznaje szczerze i bez bicia, że najchętniej chodziłabym tylko w dresach i adidasach, dla mnie inne ubrania mogłyby nie istnieć. Jednak czasem trzeba wyjść do ludzi i wyglądać przyzwoicie. Długo szukałam idealnej koszuli. Takiej, która nie będzie się mięła jak szalona, która po pierwszym praniu nie rozejdzie się na szwach i takiej, która mimo wszystko nie będzie taka zupełnie klasyczna, biała. I znalazłam. <3






 Koszula jest marki Vittoria Richmond (*klik*). Jest to polski producent odzieży. Koszula jest na prawdę super jakości, jest bardzo wygodna i ma długi rękaw ( długi w stosunku do moich długich rąk) a mam z tym ogromny problem! Nie gniecie się praktycznie w ogóle, a motyw z listkami nadaje jej fajnego charakteru.






Jeśli chodzi o spodnie to stawiam na wygodę i prostotę. Jeans z delikatnymi przetarciami i nie do końca dopasowane, wydały mi się być idealne. Znalazłam je początkiem sezonu letniego na miejskim targowisku.




Dodatki w postaci butów czy torebki, to już klasyka. czarne szpilki z centrum chińskiego i mała torebka na długim pasku z H&M.


Tym razem postawiłam jeszcze na kolorowy akcent na ustach i chyba gotowe!
W całości czułam się świetnie.
jestem bardzo ciekawa co sądzicie o koszuli i czy wy macie swoje ideały i czy łatwiej przychodzi wam ich poszukiwanie.


~xoxo i do następnego ↟


sierpnia 12, 2017

#08 Neonail, Victroia Vynn, nowości hybrydowe.

#08 Neonail, Victroia Vynn, nowości hybrydowe.


 Hej!
W moich zbiorach zaczynają się robić małe braki, dlatego poczyniłam mini zakupy. 2 produkty są mi już znane i chyba jak na razie najbardziej mi pasują, dlatego sięgnęłam po nie ponownie. A trzeci jest nowością, ale na zdjęciach w necie bardzo mnie zauroczył i stwierdziłam , że koniecznie muszę go mieć!
A co tu mam?
* Baza - Victoria Vynn Mega Base
* Top - NeoNail Dry Top
* Kolorek - NeoNail 4807 Perfect Rose




Victoria Vynn Mega Base

Z bazą mam styczność po raz drugi. Około pół roku temu, dostałam ją do testów i teraz w zasadzie nie chce żadnej innej. Spełnia doskonale wszystkie moje potrzeby. Jest dosyć gesta, ale nie bez powodu - może służyć jako klasyczna baza, ale również baza do przedłużania. Sprawdza się idealnie w obu przypadkach. Dzięki swojej konsystencji, nie spływa na skórki, bardzo łatwo nią manipulować i budować. Przyjemnie się odmacza. Najważniejsze jest to, że nie niszczy płytki. Ma właściwości regeneracyjne. Wykonuje paznokcie nie tylko sobie, jak do tej pory nikt się nie skarżył na zniszczoną, miękką płytkę, a wręcz przeciwnie - dostałam kilkukrotnie pytanie 'co to za cudo?' . Jej jedynym minusem jest dostępność. Chyba nie można dostać jej jeszcze stacjonarnie, a jeśli chodzi o zakupy online - jest dostępna tylko w kilku hurtowniach. Ja robiłam zamówienie na makitu.pl i wszystko było w porządku, polecam z czystym sumieniem. :)





NaoNail Dry Top

Wspominałam już w moim pierwszym poście odnośnie hybryd, że jestem miłośniczką topów 'nie klejących', czyli bez warstwy dyspersyjnej, dlatego po raz drugi kupiłam Dry top Od NeoNail. Nie jest jakiś super, ale chyba do tej pory sprawdził mi się najlepiej. Jest rzadki, łatwo się rozprowadza i poziomuje, nadaje ładnego błysku. jedyne co mogę mu zarzucić i co chyba nawet wyszło na fotce - nie jest zupełnie bezbarwny, ma bardzo delikatny, ale jednak żółtawy odcień, co jest często spotykane w topach i jest też tutaj. Nie zmienia to kolosalnie manicuru, ale jednak biały lakier już nie jest taki biały, a czarny nie ma takiej głębokiej czerni.





NeoNail 4807 Perfect Rose

Kolorek , który mnie urzekł w całości. Jest to blady, pastelowy róż, jednak nie do końca taki blady. Mam kilka kolorów tej firmy i z każdy miał super pigmentację, tu jednak czuje niedosyt. Lakier potrzebuje aż 4 warstw do pełnego krycia, co jest trochę uciążliwe. Poziomuje się fajnie, nakłada przyjemnie, wiec mamy coś za coś piękny kolor za trochę pracy, ale jestem w stanie się poświecić. :D


Znacie któryś z produktów, używacie, lubicie? A może też ostatnio wpadło wam coś nowego? :)


~xoxo i do następnego ↟

Semilac 081 Night In Vegas #skullnails

 Hej! Przychodzę do Was z moim nabytkiem, na którego czaiłam się bardzo długo, a teraz w końcu mam i już błyszczy się na moich paznokcia...

Copyright © 2016 Ksanaru , Blogger