11/28/2017

#40 Pomysły na prezenty - prezenty personalizowane.

11/28/2017 07:05:00 PM 13


 Hej! Za pasem grudzień - miesiąc prezentów. Z tej okazji na blogu pojawia się nowa seria - moje propozycje, inspiracje prezentowe. Dziś czas na pierwszą propozycję - prezenty personalizowane, czyli coś, co możemy dobrać do okazji, dla konkretnej osoby, coś zabawnego, ale i coś sentymentalnego.
 Tym razem postawiłam na coś uniwersalnego, co może przydać się zdecydowanie większości. mam tu coś dla gracza i dla osób które lubią planować. Wszystkie rzeczy pochodzą od My Gify Dna ( *KLIK* ) .




Kubek 'Game Boy' - dla gejmera.

 Nie wiem jak inni, ale ja uwielbiam kubki, szczególnie te ładne, zabawne i wyjątkowe. Ten kubek ma wzór, który pewnie od razu skojarzy każdy, kto urodził się przed rokiem 2000 i zanim poznał komputer - jego rozrywką były własnie takie gierki. Nie pogralibyście w tetrisa? :D
 Kubek sam w sobie jest prosty, ale wzór jest wykonany świetnie i wygląda jakby na jego wyświetlaczu za chwilę miała pojawić się jakaś gierka. Solidnie wykonany, jest dosyć gruby, ucho jest wygodne, a wysoka temperatura nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Mnie osobiście bardzo cieszy i lubię go mieć przy sobie kiedy pracuje, lub spędzam wolny czas przy komputerze. Prezent dla chłopaka, kolegi, kuzyna, w zasadzie dla dziewczyny również, nie widzę przeciwwskazań. ;)




Pendrive z sekretnymi planami.

 Pendrive to chyba coś, czego każdy używa. A kto by nie chciał mieć osobistego, ładnie wyglądającego pendrive z własnym planem przejęcia panowania nad światem? :D No dobra.. Możecie trzymać tam jakie dane tylko wam są potrzebne. Ja ciągle potrzebuje to male sprytne urządzenia - na muzykę do auta, na zdjęcia, na zupełnie różne pliki, więc każdy kolejny znajdzie swoje zastosowanie. pendrive ma pojemność 8 GB, co zupełnie wystarcza na co dzień. Prezent idealny dla ucznia, studenta, osoby pracującej.




 Osobisty kalendarz

 Idealny gadżet dla osoby, która lubi mieć wszystko zaplanowane. Do wyboru jest bardzo dużo wzorów okładek. można wybrać coś gotowego lub stworzyć coś samemu i mieć kalendarz z własną okładką. Do wyboru są również różne kolory okładek. Kalendarz ma poświęconą stronę na każdy dzień tygodnia ( z rozkładem godzinowym ) oraz jedną stronę na sobotę i niedziele. Rogi każdej kartki na dole mają przerywane linie - co dzień można je wyrywać i łatwo znaleźć aktualny dzień i teraz żałuję, że nie ujęłam tego na zdjęciu. Poza tym kalendarz ma sporo ciekawych informacji, które wcale nie zajmują niepotrzebnie miejsca - imieniny, godziny wschodu i zachodu słońca. Na końcu kilka stron jest poświęcone dodatkowym rzeczom - miejsce na notatki, mapy, numery telefonów, a nawet wzór oświadczenia o zderzeniu drogowym. Dla mnie jako dla kierowcy jest to bardzo przydatne, na szczęście nie musiałam nigdy z tego korzystać, ale  fajnie mieć coś takiego przy sobie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak praktyczna jest taka mała, prywatna 'książeczka'. Jest idealnym prezentem dla osób zorganizowanych - uczniów, studentów, osób pracujących, dla mamy, dziewczyny koleżanki, w zasadzie.. Dla każdego. ☺




 Co myślicie o moich propozycjach? Może udało mi się Was chociaż odrobinę zainspirować. Jeśli któryś z produktów Was zainteresował możecie kliknąć w jego nazwę, automatycznie zostaniecie przeniesieni do sklepu.
 Niebawem planuję kolejne posty, być może kosmetyczny, bądź taki z akcesoriami. jeśli ten Wam się podobał i chcielibyście zobaczyć moją wersję w jakiejś innej kategorii - bardzo chętnie spełnie Wasze prośby. A tym czasem zapraszam was jeszcze raz do odwiedzenia sklepu MyGiftDna.pl , bo na prawdę warto!


~ xoxo i do następnego! ↟

11/21/2017

#39 Evree Cannabis - przyjemność na legalu.

11/21/2017 02:19:00 PM 10




 Hej! Przychodzę z postem, z którym zbierałam się już prawie miesiąc. Ciągle bardzo opornie przychodzi mi pisanie o niektórych kosmetykach. W głowie siedzi mi pytanie 'co mogę o nim napisać poza tym , że jest dobry?! . Czy ktoś z Was też tak czasem ma? :) Jednak zebrałam siły i myśli i w końcu jestem.
 Będąc na zakupach w Rossmannie zauważyłam na półce nowość - krem do rąk. Opakowanie fajne, firmę lubię, czemu by nie kupić i nie sprawdzić czy działa tak fajnie jak wygląda. I tak w koszyku wylądowała pierwsza sztuka. Po niej nastąpił zachwyt i niedługo później w moich rękach były wszystkie 3 warianty, bo własnie tyle jest dostępnych.
 Mowa o nowych kremach do rąk Evree - Cannabis.




 Przyjemność na legalu!
Uzależniona od uczucia nawilżonej skóry? To świetnie, bo to zdrowy i całkowicie legalny nałóg. Poznaj moc naszych wyjątkowych kremów do rąk. Olejek cannabis i egzotyczna eksplozja owoców papai, cytryny lub kukui gwarantują ekstremalne doznania. A ultra skoncentrowana formuła kremu starczy na dłużej. Dzięki masełkowej konsystencji krem łatwo i przyjemnie się rozprowadza, a do tego szybko wchłania w skórę. Po jego zastosowaniu skóra jest gładka, miękka i silnie nawilżona. Silny owocowy zapach długo utrzymuje się na skórze. Dodatkową zaletą kremu jest niewielki rozmiar i nowoczesny design opakowania – zmieści się nawet w najmniejszej torebce.

Takie właśnie są obietnice producenta. Czy słuszne? Zdecydowanie tak. Kremy zachwycają zapachem, dają głębokie nawilżenie i ulgę dla rąk. O opakowaniu chyba nie muszę dużo mówić - to po prostu widać. Ładne, estetyczne, a do tego praktyczne. Tubka jest miękka, krem łatwo wydobyć bez względu na to czy to nowe opakowanie, czy już końcówka. Dobrze nawilża, bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy. To co wyróżnia je z pośród innych kremów jakie miałam to czas działania. Wystarczy, że użyje go po kontakcie z wodą i więcej nie muszę, moja skóra jest nawilżona i nie czuje potrzeby używać go znów. Cena to około 15 zł / 30 ml.




evree CANNABIS & LEMON ORZEŹWIAJĄCY KREM DO RĄK
 Jest to pierwsza wersja, która wpadła w moje ręce. Zapach jest mocno wyczuwalny, cytrynowy. Delikatnie chemiczny, ale nadal bardzo przyjemny, długo utrzymuje się na skórze. Jest to zapach bardzo uniwersalny i myślę, że każdemu przypadnie do gustu. Zawiera: olejek cannabis, olejek z cytryny, masło shea.






Evree CANNABIS & PAPAYAENERGIZUJĄCY KREM DO RĄK

 Wersja, która bez dwóch zdań najbardziej zachwyciła mnie swoim zapachem. Przypadnie do gustu każdemu, kto kocha w kosmetykach zapachy owoców egzotycznych. Zapach w ogóle nie jest chemiczny, równie długo utrzymuje się na dłoniach jak poprzednik, ale jak urzeka.. Zawiera: olejek cannabis, olejek z papai, masło shea.




CANNABIS & KUKUIPOBUDZAJĄCY KREM DO RĄK

  Ostatnia już wersja zapachowa i ta, która mnie najbardziej intryguje. Zapach jest mi bardzo ciężko opisać, bo nie potrafię go do niczego porównać. Na pewno jest przyjemny i tak jak obiecuje producent - pobudzający. Zawiera: olejek cannabis, olejek z kukui, masło shea.



 Cała seria mnie zachwyciła, mimo że nie umiem wiele o niej powiedzieć, na pewno te produkty będą przewijać się przez moje ręce jeszcze nie raz i zdecydowanie są warte swojej ceny. Może ktoś z Was również je pokochał, albo dodał do listy bubli? :) 



~ xoxo i do następnego! ↟

11/17/2017

#38 NeoNail Warming Memories + paznokcie

11/17/2017 04:41:00 PM 27


 Hej! Dziś przychodzę do Was z lakierami hybrydowymi, których kolory mnie totalnie zauroczyły. kolekcja Warming Memories pojawiła się już dosyć dawno, jednak rzadko kupuje droższe lakiery. Tym razem miałam do wyboru trzy kolory przy okazji zakupu nowej lampy i postawiłam na kolory własnie z tej kolekcji. Przy okazji korzystając z tego, ze sprzęt już jako tako działa to zostawiam w bonusie stylizację paznokci własnie z ich udziałem.  ♥




 Cała kolekcja liczy osiem sztuk, u mnie na razie pojawiły się trzy - te które mi się w żaden sposób nie pokrywają z innymi odcieniami, które do tej pory wpadły w moje ręce - 5319 Mulled Wine, 5320 Hot Cocoa i 5321 Inner Calm. To czym się wyróżniają od innych serii to na pewno idealne krycie. Wszystkie trzy sztuki kryją po 2 warstwach, Hot Cocoa nawet po jednej , więc wielkie wow.




 NeoNail Mulled Wine 5319 
 Kolorek bardzo neutralny, nudziakowy i głównie dlatego wylądował w mojej kolekcji. Jest idealny na każda okazję, na każda porę roku i pasuje do wszystkiego. Świetnie się sprawdzi dla osób, które pracują i musza mieć paznokcie, które nie rzucają się w oczy. Wpada w odcienie brudnego różu, brązu.
 Nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł



 NeoNail Hot Cocoa 5320 
 Kolorek to cudowny, jasny, pastelowy brąz, ciepły, ale jednak wpada lekko w chłodne tonacje i odcienie takie róż/fiolet. O ile za brązami nie przepadam, to ten jest śliczny. Zachowany w tonacji nude. Nie rzuca się w oczy, ładnie wyciąga paznokieć.
 Podobnie jak w przypadku poprzednika - nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach, a nawet po 1 grubszej. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł




 NeoNail Inner Calm 5321
 Zdecydowany strzał w dziesiątkę. Długo szukałam lakieru w idealnym odcieniu baby blue i to jest to. Bardzo, bardzo jasny błękit, wpadający w odcienie szarości, może trochę fioletu. Bardzo delikatny, sprawdzi się zarówno solo jak i w połączeniu z innymi lakierami. Będzie zdecydowanym hitem na moich paznokciach kiedy na zewnątrz pojawi się śnieg.
 No i nie będzie to już żadnym zaskoczeniem - nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł




 Czas na paznokcie! 
 Postawiłam na dwa odcienie i połączyłam je końcówkami w innym odcieniu, coś a'la french, ale zajmujący mniej miejsca. Do pomalowania końcówek użyłam pedzelka i.. To tyle! Kolory które wybrałam to Hot Cocoa 5320 i Inner Calm 5321. Bardzo mi się podoba to zestawienie. Całość wygląda subtelnie i delikatnie, mimo długości paznokci, z której swoją droga jestem dumna. Ostatnio ciągle skracałam paznokcie, tym razem postanowiłam tego nie robić. Może są uciążliwe, ale dla mnie to długość idealna jeśli chodzi o paznokciowy kanon piękna. 




 Niebawem pojawi się recenzja całego zestawu, ole on potrzebuje dłuższego czasu na testy. Coś czuję, ze to będzie miesiąc zachwytów, jak na razie nie wyłapałam żadnego bubla! 


 Jak Wam się podobają kolory? Macie w swoich kolekcjach już coś z tego zestawienia? Ja już teraz czuje w kościach, ze zaopatrzę się w więcej, bo skradły moje serce. :) 



~ xoxo i do następnego! ↟

11/15/2017

#37 Powrót do lata z LPM!

11/15/2017 02:59:00 PM 4


 Hej! Początek jesieni to czas ciepłego kocyka, gorącej herbaty, ale tak na prawdę myślami wciąż wracamy do lata i szukamy sposobów, by choć częścią powrócić do ciepłych dni. U mnie wiąże się to głównie z letnimi zapachami. Dopóki nie spadnie śnieg, nadal najchętniej sięgam po owocowe kosmetyki, szczególnie jeśli chodzi o kąpiel, po owocowe herbaty i same owoce z własnego sadku.
 Tym razem z pomocą przychodzi La petit marseillais. W moje ręce trafiła cudowna paczka ambasadorska, przepełniona latem i słodkimi owocowcami. Na chwilę mogłam odłożyć swój koc i poczuć znów trochę ciepła, słońca i letnich zapachów. 




 La petit marseillais, delikatny żel pod prysznic, truskawka.
 Żel ma za zadanie nawilżyć i odświeżyć nasza skórę. Konsystencja jest żelowa, bardzo płynna. Dobrze się rozprowadza, mocno się pieni. Skóra jest wypoczęta, nawilżona. A jak wiadomo z tym nawilżaniem w przypadku żeli bywa bardzo różnie, wręcz trzeba się cieszyć jeśli żel skóry nie wysuszy, a tu pozytywne zaskoczenie i ogromny plus.
 Jeśli chodzi o zapach, to nie byłam zastawiona na coś super. Większość truskawkowych kosmetyków pachnie okropnie chemiczne, a tu znów pozytywne zaskoczenie - dla mnie żel pachnie najbardziej truskawkowo z wszystkich kosmetyków o tym zapachu jakie miałam, a możecie wierzyć lub nie, nie było ich mało. :)
 Opakowanie to coś bardzo klasycznego, proste, całkiem spore - 400 ml. Korzysta się z niego wygodnie, nie wyślizguje się z ręki, nie trzeba siłować się z zamknięciem przy otwieraniu.
 Gratulacje LPM! Powrót do lata w tej wersji bardzo udany! :)




 Tak jak wspominałam na początku, uwielbiam gorące napoje. Niestety wiele herbat do tej pory odrzucałam, bo nie cierpię obecności fusów pływających w kubku. Ale na to też mamy sposób - uroczy zaparzacz w kształcie truskawki, który ratuje mnie z opresji. Teraz mogę przebierać w owocowych herbatach do woli i z chęcią wrócę do mojej zielonej herbaty z truskawka. ♥




 Moja radość z przesyłki nie ma końca, sporo przeróbeczek już powędrowało do bliskich, mam nadzieję, ze i oni poczują trochę lata. A co Wam pozwala wrócić do letnich chwil, może jednak wolicie jesień i wcale nie chcecie wracać? :) 



#truskawkowylpm #ambasadorkalpm #lpmprzedluzalato
~xoxo i do następnego ! ↟

11/13/2017

#36 Garnier Botanical - nowa seria.

11/13/2017 02:03:00 PM 4


 Hej! Dziś mam dla Was nowości firmy Garnier. Dostałam przetestowania nowej serii Garnier Botanical, z czego bardzo się cieszę, bo produkty tej firmy do tej pory mnie w większości nie zawodziły. W moje łapki trafiła seria do cery bardzo suchej - przywracająca komfort, znajdują się w niej cztery kosmetyki - mleczko do demakijażu, tonik, żel do mycia twarzy i krem.
 Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła to zapach. Spodziewałam się czegoś słodkiego, w końcu to miód, a jednak nie. Zapach jest świeży i bardzo przyjemny. W zasadzie przypomina mi zapach innych kosmetyków tej firmy, jednak dla mnie to plus. Opakowania są proste i tez nie wyróżniają się od reszty kosmetyków tej firmy. W zasadzie są całkiem wygodne - żel ma pompkę, krem mimo że jest w słoiczku, to jest go dużo, sięga brzegów i łatwo go nabrać opuszkiem palca, bez większego grzebania paznokciami.
 Kosmetyków używam regularnie przez tydzień, odstawiłam swoje dotychczasowe i nie widzę żadnych niepokojących zmian skórnych, podrażnień, czy zaczerwienień.
 Producent dobrze trafił nazywając serię przywracającą komfort, bo faktycznie tak jest. Eliminują ściągnięcie skóry i dają całkiem fajne nawilżenie.




 Garnier Botanical Cream, skóra sucha i bardzo sucha, odżywienie i komfort.
 Krem ma za zadanie nawilżać, odżywiać i regenerować. Radzi sobie z tym całkiem fajnie. Nawilżenie nie jest głębokie, ale jest to przyjemny, dzienny produkt, który nie zostawia po sobie lepkiej warstwy, łatwo się wchłania i łagodzi. Jest dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza i wsmarowuje. Nie podrażnia, nie zapycha, nie wywołuje żadnych zmian skórnych. Zamknięty jest w prostym, ładnym, plastikowym słoiczku o pojemności 50 ml, z którego aplikacja jest całkiem przyjemna.




  Garnier, Botanical Cleanser, przywracający komfort żel, komfort i oczyszczenie, skóra sucha i bardzo sucha. 
 Produkt, który jak na razie najbardziej przypadł mi do gustu i być może trafi nawet do ulubieńców. Faktycznie usuwa zanieczyszczenia i usuwa nadmiar sebum. Wszelkie niedoskonałości są podsuszone, mniej zaczerwienione i goja się znacznie szybciej. Konsystencja żelowa, dosyć gesta, łatwo się rozprowadza. Po jego użyciu zazwyczaj czuje potrzebę nałożenia kremu, jednak nie uważam tego za minus, działa dobrze, więc wybaczam. Jedyny mały minusik, to oczy - trzeba omijać ich okolice, bo lekko je podrażnia, ale to jak większość żeli myjących. Nie podrażnia, nie zapycha, nie wywołuje żadnych zmian skórnych. Produkt zamknięty jest w buteleczce o pojemności 200 ml, posiada wygodną pompkę.




 Garnier, Botanical Cleanser, przywracający komfort tonik, skóra sucha i bardzo sucha. 
 Produkt bardzo przeciętny, jednak konkretnych wad nie zauważyłam. Usuwa resztki makijażu, łagodzi, tonizuje, fajnie współpracuje z całą serią jak i z innymi kosmetykami, nie zostawia lepkiej warstwy, zapowiada się być bardzo wydajny. Nie podrażnia, nie wywołuje żadnych zmian skórnych. Zamknięty w buteleczce o pojemności 200 ml.




 Garnier, Botanical Cleanser, przywracające komfort mleczko, skóra sucha i bardzo sucha. Ostatni już produkt i chyba ten, o którym ciężko mi coś obiektywnie napisać. Zazwyczaj nie używam mleczek, zdecydowanie do demakijażu wybieram płyny micelarne, jednak nie mogę go z tego powodu skreślać i postaram się być obiektywna. :) O ile na mleczkach zazwyczaj się zawodzę, to wypadło dobrze. Radzi sobie z makijażem, a najważniejsze - z makijażem oczu, nie podrażnia ich, dobrze zmywa makijaż i nie zajmuje mu to dużo czasu. Konsystencja jest kremowa, dosyć rzadka, łatwo wydobyć produkt z opakowania. Nie podrażnia, nie zapycha, nie wywołuje żadnych zmian skórnych. Zamknięty w buteleczce o pojemności 200 ml, nie posiada pompki, która byłaby tu fajnym rozwiązaniem i wtedy pewnie by złapał większego plusika.



Z całej serii jestem zadowolona, większość, albo i wszystkie produkty zostaną na mojej półce i bedę po nie chętnie sięgać. Z tego co widziałam zaczęły się pojawiać na półkach sklepowych ( np. Rossmann )  w cenach 15-20 zł. Może ktoś już miała szanse testów i da znać jak kosmetyki sprawdziły się u Was. :) 



~ xoxo i do następnego! ↟

11/07/2017

#35 Zarabianie przez internet 1 - ClixSense

11/07/2017 12:06:00 PM 14



 Hej! Od jakiegoś roku ciągle poszukuje stron internetowych, które dają możliwość zarobku, testowania, bonów do różnych sklepów. Mam już kilka sprawdzonych stron, więc pomyślałam, że się takowymi podzielę. Może nawet uda mi się wprowadzić kolejną serię. Nie będą to wpisy sponsorowane, wszystkie strony, które zamierzam opisać są sprawdzone przeze mnie i w pełni wypłacalne, przynajmniej w momencie publikacji postu.
 Dziś o stronie z której korzystam już ponad rok i przy okazji takiej, na której na prawdę można coś tam zarobić. Mowa o Clixsense.

 Clix, jest to strona poświęcona głównie płatnym ankietom i sama na tym się skupiam. Ankiety są przeróżne, podobnie jak kwota, która nam za nie oferują. Średnia stawka to około 0,80 $ za 1 ankietę, która trwa około 10 minut. Trafiają się i takie za 0,20 , ale i takie za 2 $.
 Poza ankietami na stronie jest możliwość robienia zadań zwanych taskami, jednak sama ich nie robię, więc nie będę się o nich rozpisywać. Są to zazwyczaj zadania, aby zmaleć coś w internecie, sprawdzić wiarygodność itd, a stawki akurat za te zadania są dosyć niskie - zazwyczaj jest to kilka centów.
 Wcześniej strona dawała również możliwość zarobku przez klikanie w płatne reklamy, jednak na chwilę obecną z tego zrezygnowała.





 Tak wyglądają moje zyski, sami możecie zobaczyć , że bywa różnie - jeśli trafi się dobry dzień - można zarobić ładną sumkę.
Payouts - są to wypłacone środki, więc przy okazji macie potwierdzenie wypłaty i tego, że strona naprawdę jest wypłacalna. :)
 Jeśli chodzi o wypłatę - minimalna kwota na chwilę obecna to 10$, bardzo często można uzbierać ją w nie cały miesiąc. Wypłaty realizowane są całkiem szybko, a pieniądze można wypłacić przez: Payoneer, Skrill, Karta Tango, Payza. Ja korzystam z Payzy.





 Fajnym dodatkiem są też zadania dzienne, dzięki którym możemy zyskać bonus pieniężny w wysokości 12-16 % od uzbieranej kwoty w dniu. Aby dostać bonus wystarczy wypełnić 2 ankiety lub zrobić 10 tasków i odwiedzić forum.





 Czymś co osobiście bardzo lubię i z czego korzystam od początku jest wtyczka, która informuje nas o nowych ankietach i dzięki której nie musimy wchodzić i sprawdzać czy pojawiło się dla nas coś nowego. W każdej chwili możemy też sprawdzić swoje saldo, fundusze uzbierane dziś, wczoraj, przez cały okres czasu.






 Ostatnią rzeczą, o której mogę coś napisać jest program partnerski. Strona pod tym względem miażdży wszystkie inne programy partnerskie z którymi miałam styczność. Oferuje aż 20% za poleconego użytkownika oraz 2 $ gdy osoba z naszego linku uzbiera swoje pierwsze 5$.






 To chyba wszystkie informacje, które mogłam Wam przekazać, zostawiam link do rejestracji

* zarejestruj się - klik * 


 Jeśli macie jeszcze jakieś pytania - piszcie śmiało w komentarzu i dajcie znać czy znacie tą stronę i czy chcecie więcej takich wpisów. 



~ xoxo i do następnego! ↟

11/04/2017

#34 Denko - pazdzienik 2017

11/04/2017 11:17:00 PM 12



 Hej! Przez problemy techniczne, mam mały poślizg czasowy, ale mimo wszystko przychodzę do Was z kolejnym denkiem. Nie jest tego bardzo dużo, jednak jestem zadowolona, bo zbiory się stopniowo zmniejszają. Znalazł się tu tylko 1 bubel i jeden średni produkt, do reszty bardzo chętnie będę wracać. :)


* Kąpiel i pielęgnacja ciała *




 Wszystkie trzy produkty pochodzą z DMu, bardzo polubiłam ta drogerię i przy każdej możliwej okazji łapę coś nowego, bardzo ubolewam, ze nie ma jej w Polsce, ale z tego co słyszałam powstają już małe wysepki z tymi produktami, więc może niedługo zaczyną się pojawiać!

 Balea, Rasiergel - Żel do golenia o zapachu grejpfruta. Bardzo dobrze się pieni, cudownie pachnie, zapach pozostaje na skórze jeszcze przez jakiś czas po depilacji. To już bodajże 3 zdenkowane opakowanie i ten zapach najbardziej przypadł mi do gustu.

 Balea Dushe&Shampoo - Żel / szampon, który dla mnie pachnie jak żelki Haribo, cudowny umilacz. Stosowałam go głównie jako żel do mycia ciała, bo z takim zamiarem po niego sięgałam. Wydajny, dobrze się pieni, nie wysusza skory.

 Treaclemoon - balsam do ciała o zapachu słodkiej wanilii. Stosowałam go i do ciała i jako krem do rak,. W obu zadaniach sprawdził się super. Zapach jak dla mnie jest obłędny. Szybko się wchłania, nie lepi się i nawilża. Ma wygodne, proste i ładne opakowanie z pompką, które na pewno zachowam, przyda się na kosmetyki, które mają opakowania z których ciężko wydobywa się kosmetyk.



* Pielęgnacja twarzy *





 Garnier, płyn micelarny 3w1 do skóry wrażliwej - tego produktu chyba nie muszę przedstawiać, jak dla mnie najlepszy wraz z płynem micelarnym od Mixy. Bardzo dobrze zmywa makijaż, nie podrażnia skóry ani oczu, nie pozostawia po sobie lepkiej warstwy. Nowe opakowanie już w kosmetyczce. :)

 Yves Rocher, Sensitive Vegetal - miniaturka kremu do twarzy, którą kiedyś dostałam od koleżanki. Ma lekka, żelową konsystencję, szybko się wchłania, dobrze nawilża, idealny pod makijaż. Jest bardzo wydajny, ta mała tubeczka o pojemności 10 ml wystarczyła mi na dosyć długo.

 Tołpa, matujący żel-peeling do mycia twarzy - kolejny kosmetyk, który dostałam do testowania od znajomej i który sprawdził się super. Nie uczulił, nie podrażnił skóry ani oczu, jest bardzo delikatny. Drobinek praktycznie w nim nie ma, wiec nie ma co liczyć na mocniejsze ścieranie naskórka, ale oczyszcza i matowi super.



* Kolorówka *




 Dr. Organic - miodowa pomadka do ust. pierwszy raz miałam okazje używać kosmetyk tej firmy i jestem zadowolona. Pomadka bardzo przyjemnie nawilża, a nawet natłuszcza usta. Zostawia na nich delikatną powłoczkę, która nie daje uczucia dyskomfortu. Jednak dosyć mocno wyczuwalny jest midowy zapach, więc osoby które go nie lubią, nie będą zadowolone.

 Hean, eyebrow styling wax - wosk do stylizacji brwi. Nie jest to do końca denko, bo przełożyłam go do mojej paletki z cieniem do brwi, gdy mam wszystko w jednym miejscu to wygodniej mi się używa. :) jednak już trochę go testuje więc mogę o nim sporo powiedzieć - świetnie sobie radzi z utrwaleniem brwi, daje dobry podkład pod cień.  Zaskoczyła mnie trochę jego pojemność, myślałam, ze jest go więcej, a tu tylko takie duże  opakowanie.

 Catrice, korektor w pędzelku. Niewiele mogę powiedzieć o jego nazwie, bo starła się z opakowania, a kompletnie jej nie pamiętam. :D W każdym razie sprawdził się okej, ale bez większego szału. Zakrywał drobne niedoskonałości, nie był ciężki i nie zapychał, wiec nadawał się tez pod oczy.



* Włosy i paznokcie *




 Venita, lakier do włosów. Bardzo średni produkt. jeśli chodzi o utrwalenie to było całkiem okej, nie robił skorupy, włosy dało się łatwo rozczesać. jednak nie było to mocne utrwalenie, a do tego bardzo słaba wydajność.

 NeoNail, Dry Top - top hybrydowy bez warstwy klejącej, uwielbiam ten rodzaj topów. Sprawdził się fajnie, kolejny egzemplarz już u mnie. Dobrze utrwalał manicure. lakier nie odpryskiwał, nie matowiał, ładnie błyszczał.



* produkty saszetkowe *




 Eveline - Sos multifunkcyjna maseczka - peeling. Cóż.. produktu nie udało mi się użyć, ale zostawiłam go, żeby zapytać czy zdarzyło wam się coś podobnego. Maseczkę miałam wielokrotnie i super mi się sprawdzała, tym razem w saszetce zamiast maseczki znalazłam glutowata, śmierdząca ciecz. Miałam tak pierwszy raz jeśli chodzi o kosmetyki, maski, w saszetce. Miała tak któraś z Was ?

MultiBiomask, maseczka oczyszczająco / nawilżająca. Już kiedyś wspominałam o tej serii z innej firmy - pomysł bardzo fajny i podobna sytuacja - część oczyszczająca sprawdziła się super, nawilżająca już bardzo średnio.

 Purederm - węglowa, oczyszczająca maska w płachcie. Siostra przywiozła ja z Bułgarii i byłam bardzo ciekawa tego wynalazku. Maska po nałożeniu na twarz bardzo mocno zaczyna się pienić. Mi dało to uczucie dyskomfortu i nie dałam rady w niej długo posiedzieć - efektów żadnych nie zauważyłam, ani wad ani zalet. Siostra za to trzymała ja tyle ile zaleca producent i jest bardzo zadowolona.

 Isana, Manderine & Dresdner Essenz tag am mer - cudowne, pachnące sole do kąpieli. Obie mnie zachwyciły zapachem i wydajnością. Nie wysuszają skóry, a nawet nawilżają i zamieszczają. Obie farbują wodę - Isana na pomarańczowo, a Dressdner na turkusowo. ❤


A jak tam Wasz denka, jesteście zadowolone z produktów, a może miałyście okazję testować podobne produkty i macie co do nich inne odczucia? :) 




~ xoxo i do następnego! ↟

@Way2themes

Follow Me