1/25/2018

Zestaw Startowy hi hybrid - testowanie z wizażem.

1/25/2018 05:24:00 PM 12



 Hej! Jeśli ktoś śledzi mnie na instagramie ( ig - ksanaru ), to już wie co to za post. ☺ Grudzień był obfity w nowe produkty do testów i pojawił się wśród nich kolejny zestaw hybryd! Dostałam go jako 1 ze 100 osób, do testowania można było się dostać na portalu wizaż.pl.
 Jest to dokładnie zestaw startowy do manicure hybrydowego hi hybrid. 




 Całość była zapakowana w bardzo przyjemne dla oka pudełko i zawiera praktycznie wszystko, czego potrzebujemy na pierwszy raz z hybrydami. W zasadzie do szczęścia brakuje mi tu jedynie wacików bezpyłowych.

 Co znajdziemy w zestawie:
  • Baza hybrydowa hi hybrid
  • Top hybrydowy - dry top hi hybrid
  • 2 pilniczki o rożnych gradacjach 
  • bloczek
  • aceton
  • cleaner 
  • lampa
 Ja oprócz tego znalazłam jeszcze dwa dodatkowe lakiery z kolekcji 'randkowej'.
 Pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Design produktów jest bardzo prosty i dziewczęcy. Wszystko zachowane jest w pastelowej tonacji, głównie w kolorach bieli i różu.
 Dużym plusem jest pojemność lakierów - jest mniejsza niż standardowa - 5 ml, a co za tym idzie - cena produktów jest automatycznie niższa. Zarówno bazy, topy jak i lakiery są dostępne w cenie 19,99 zł.
 Kolejny plusik za to, ze w zestawie znajduje się dry top. Uwielbiam ten rodzaj topów i praktycznie zawsze sięgam po takie, a w zestawach innych firm są dostępne zazwyczaj ( albo i tylko ) topy klasyczne - te które zabierają nam kilka sekund, bo trzeba je przemywać.


 

 Pilniczki

 W zestawie znajdują się pilniczki o gradacji 100 i 180, czyli idealne zarówno do tego aby nadać kształt paznokciom, jak i do tego, aby usunąć stary manicure. W zestawie znajduję się również polerka, która jest niezbędna ( o gradacji 180 ).
 Fajne jest to, że akcesoria o konkretnej gradacji mają te same kolory, co przy większych zbiorach zdecydowanie ułatwi ich znajdywanie wśród innych przyborów.



Lampa

 Z oceną lamp mam coraz większy problem, z racji tego, ze sama od jakiegoś czasu pracuje na coraz lepszym ( bardziej profesjonalnym? ) sprzęcie, ale postaram się być obiektywna.
Jest to lampa UV/LED o mocy 10 W, czyli w zasadzie idealna na początek. jest to większy mostek, który z łatwością mieści nam 4 palce, a jeśli ktoś ma małe rączki to i kciuka zmieści za jednym zamachem. Plus za dobre rozstawienie diod - bez problemu utwardza boki paznokci, czy wolny brzeg. Posiada timer 45 i 60 sekund, co jest już bardzo fajnym czasem. Jest banalna w obsłudze co widać - posiada tylko jeden guzik, który zależnie od tego czy klikniemy go raz czy dwa razy wybiera jeden z dwóch czasów.
 Design prosty, ale bardzo ładny. Nie posiada zbędnych ozdobników.
 Wady - znalazłam 2 takie. Podkładki na spodzie - nie wiem do czego miały służyć, zapewne do lepszej przyczepności, jednak moim zdaniem zmniejszają jej stabilność. A wada numer dwa jest zasilacz. jest to rzecz, której nie mogę zboleć od samego początku jest bardzo słabo wykonany i żałuję, ze nie cyknęłam mu fotki. kabelek jest bardzo cienki i mam wrażenie, ze w każdej chwili może się przerwać. Jednak nie są to wady, które wpływałyby na utwardzanie, po prostu warto mieć to na uwadze.

 

Aceton i cleaner


 Tu nie ma za bardzo o czym się rozpisywać. Cleaner radzi sobie świetnie, a aceton jak to aceton - działa, ale okropnie wysusza. Osoby, które zaglądają tu częściej wiedzą, że acetony to moja zmora. ☺
 Buteleczki bardzo ładne, posiadają dozownik, więc wygodnie się z nich korzysta. Są dostępne w dwóch pojemnościach - 125 i 50 ml, w zestawie znajdują się mniejsze pojemności.



 Baza i top

 Tak jak wspominałam na początku - ogromny plus za dry top w zestawie. Oba produkty są raczej w stronę gęstszych niż lejących co dla mnie jest plusem - nie spływają na skórki. Pędzelki wygodne, rozkładają się w ładne wachlarzyki. Utwardzają się bez problemu. jedyne jakieś drobne ale to, ze baza czasem lubi się kurczyć, ale dzieje się to jeszcze przed utwardzeniem, więc łatwo to skorygować. Top jest super. Ładnie się błyszczy, nie matowieje i nie odpryskuje.



  • Hi hybrid 424 Clear Grey - czysty, jasny odcień szarego.


  • hi hybrid 242 Red Orange - odcień lekko malinowej czerwieni


  • hi hybrid 107 Pure Nude

 Ogólnie rzecz biorąc lakiery są świetne. Dobrze napigmentowane, dosyć gęste, ale świetnie się rozprowadzają. Bardzo fajnie mi się nimi współpracowało. Kolorek 107 to idealnie brzoskwiniowy odcień. ♡ I Właśnie to na niego postawiłam wybierając coś na paznokcie, połączyłam go wraz z odcieniem 424. Dzięki temu, że zrobiłam ombre zauważyłam dziwna zależność - kolory strasznie ciężko ze sobą połączyć. Jednak podołałam i oprócz jednego pęknięcia ( które po sklejeniu wytrwało do końca mani!) wszystko nosiło mi się bezproblemowo, co widać na zdjęciach poniżej.


 Paznokcie zdjęłam ze względu na odrost i to, że musiałam zrobić porządek ze skorkami, które już doprowadzały mnie do szału. :D
 jak Wam się podobają produkty hi hybrid? Miałyście już okazję je testować? Ja już planuje zakup kolejnych kolorków, bo bardzo przypadły mi do gustu. ♡

~ miłego dnia ♡
ksanaru

1/15/2018

Semilac 081 Night In Vegas #skullnails

1/15/2018 05:28:00 PM 3


 Hej! Przychodzę do Was z moim nabytkiem, na którego czaiłam się bardzo długo, a teraz w końcu mam i już błyszczy się na moich paznokciach. Mowa o lakierze hybrydowym Semilac 081 Night In Vegas. Początkowo zakładałam, ze będę go używać do zdobień, ale jak zobaczyłam jak pięknie wygląda, to wymazałam nim wszystkie paznokcie. :D



  • Semilac 081 Night In Vegas
 Jest to czarny lakier, w którym zanurzone są mieniące się drobiny w rożnych kolorach, kształtach, wielkościach. Największe są w odcieni butelkowej zieleni, ale to nie je najbardziej widać. Najbardziej rzucają się w oczy mniejsze miodowe plasterki - własnie w kolorze żółto-miodowym. Kiedy na paznokcie padnie więcej światła ukazują się najmniejsze i moim zdaniem najpiękniejsze drobinki - kobaltowe, maleńkie kółeczka. I właśnie.. Światło to jest coś, co tworzy tu magię. Gdy paznokcie widzimy z daleka, lub nie pada na nie światło - lakier wygląda na czarny, dopiero światło sprawia, ze dzieje się magia i z pod czarni wyłania się coś więcej. 
 Sam w sobie lakier jest bardzo fajny, nie ma z nim żadnych problemów. Kryje świetnie, utwardza się bezproblemowo ( w porównaniu do klasycznego czarnego lakieru Semilac 031 Black Diamond to niebo a ziemia ). Jest dosyć gęsty, przypuszczam, że to za sprawą drobin, których jest stosunkowo dużo i które trzeba ładnie rozprowadzić na paznokciu żeby stworzyły gładką powierzchnię, ale nie miałam z tym żadnego problemu.



 Oczywiście lakier od razu powędrował na paznokcie. Początkowo nałożyłam go solo, bo sam w sobie jest już lakierem który zdobi. Jednak między czasie, zanim zdążyłam popstrykać zdjęcia, dotarły do mnie czaszkowe naklejki wodne z Aliexpress i według mnie bardzo wpasowały się w klimat. Ostatnio nosiłam jasne, pastelowe paznokcie i bardzo zatęskniłam za tym ciemnym, mrocznym klimatem. W takim wydaniu zdecydowanie czuje się najlepiej. ♡



Jak Wam się podoba zarówno sam lakier jak i zdobienie? Zauważyłam, ze dużo osób nie lubi motywu czaszek, ja go uwielbiam i pewnie niebawem z naklejek wyczaruje coś nowego, bo mam aż 3 różne wersje. ☺


~ miłego dnia ♡
ksanaru

1/12/2018

Rossmanowy Haul 2+2 Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę.

1/12/2018 03:46:00 PM 10




 Hej! Jak wiecie ( lub własnie się dowiadujecie ) w Rossmannie ruszyła kolejna promocja. Trwa ona między 9-18 stycznia i tak jak podpowiada hasło przewodnie 'Zadbaj o siebie, zadbaj o naturę.' - obejmuje produkty naturalne. Zarówno jeśli chodzi o kosmetyki jak i żywność. jest to promocja typu 2+2 i tu sobie ponarzekam troszeczkę.
 Okropnie nie lubię tego typu promocji, musimy wybrać dokładnie 4 produkty i ani jednego mniej lub więcej. 8 na jednym paragonie również nie wchodzi w grę, bo promocja zostanie zaliczona tylko na jeden zestaw.. Dodatkowo żeby promocja się 'opłacała' i faktycznie była promocja, należy strzelać w podobne ceny. Żeby nie było tak źle - ogromny plus dla drogerii za umieszczenie przy produktach objętych promocji etykiet, które podpowiadają nam o tym które produkty się zaliczają.

 jeśli chodzi o same zakupy, to nie są duże, bo tak na prawdę nie potrzebuje nic, nawet tego co kupiłam.. :D Jednak zostałam schwytana w sieć promocji nowymi markami, które zostały wprowadzone przez Rossmann - Organic Shop, Yope, w regulaminie dostrzegłam również Vianek, jednak w swojej drogerii go nie spotkałam.




 O samych kosmetykach nie będę zbyt wiele zbyt wiele pisać, bo wszystkie są dla mnie totalną nowością. Nie raz mnie kusiły i wzdychałam do monitora, to w końcu mam i jeśli przetestuje to zapewne pojawią się w jakimś wpisie - pozytywnym lub negatywnym.


  • Organic Shop - Express Repair Hair Mask ( miodowe awokado - ekspresowo regenerująca maska do włosów )
  • Organic Shop - Apricot & Mango Gentle Face Peeling ( Delikanty peeling do twarzy morela i mango ) 

 Coś co zauważyłam od razu - zapach ♡ . Zazwyczaj to własnie on odstraszał mnie od organicznych kosmetyków, nie zawsze jest taki przyjemny. A tu w obu przypadkach aż chce się wziąć łyżkę i to zjeść. Kolejna rzecz, która rzuciła mi się w oczy - peeling nie posiada drobin, więc nie ma co liczyć na ścieranie, a jak się sprawdzi w praktyce - zobaczymy, być może to coś z kategorii peelingów enzymatycznych, ale takiej informacji nie dostrzegam. 





  • Alterra - Szampon nawilżający

 O ile z moimi włosami nie mam problemów i większość produktów mi się sprawdza, to gorzej jest już ze skóra głowy. Szampony Alterra były mi już polecane nie raz, podobno sa delikatne, na razie nie wiem - na pewno ślicznie pachnie.   





  • Yope - Naturalny krem do rak herbata i mięta

  Nie ma zakupów bez kolejnego kremu do rąk, to chyba mój największy nawyk, jednak sumiennie zużywam zapasy, wiec mam nadzieję, ze zostanie mi to wybaczone! ☺Ten produkt musiałam przetestować natychmiast. Jeszcze nie umiem powiedzieć jak głębokie ani jak skuteczne jest nawilżenie, ale pierwsze wrażenia są fajne - konsystencją, to jak się wchłania, zapach - na plus. Opakowania tego typu również uwielbiam, ale to zaskoczyło mnie swoja pojemnością. Nigdy w sumie nie zwracałam większej uwagi na jego wielkość, a po wyciągnięciu okazał się 100 ml gigantem. Początkowo miałam drobne problemy z zakrętką, jakby gwint był krzywy, ale mam nadzieję, ze to tylko złudne wrażenie.


A jak tam u Was, czy promocja Was czymś skusiła, czy może nie widzicie nic dla siebie lub nie potrzebujecie? :)

1/07/2018

#49 Avon mark - Epic Lip Lipstick - 16 kolorów + swatche!

1/07/2018 01:48:00 PM 6


 Hej! W końcu przebrnęłam przez testy czegoś, co chciałam Wam baaaaardzo pokazać. Mianowicie - Avon mark - Epic Lip Lipstick. Dostałam się do grona testerek, które były wybierane na wizażu i w moje ręce trafiło aż 16 z 17 odcieni szminki. Jest to moja pierwsza styczność z Avonem, po właściwie ponad roku przerwy. Zarówno nowością jest dla mnie ta konkretna szminka jak i cała seria mark, dlatego testowanie przyniosło mi ogromną radość, mimo że nie było wcale takie łatwe i moje usta wołały już o koniec. :D



Coś o samym produkcie!

 Avon mark Epic Lip Lipstistick jest to szminka, która według producenta ma się wyróżniać intensywnością koloru oraz trwałością. Do dyspozycji mamy 17 odcieni, z których niektóre zdecydowanie były dla mnie nie małym zaskoczeniem. Oprócz klasycznych czerwieni, mocnych róży i nudziaków znalazłam też fiolety, a nawet odcień granatu, który jest genialny!
 Szminki zamknięte są w bardzo prostym i niepozornym opakowaniu, które jeszcze nie pokazuje tego, jaka petardę posiada w środku. Standardowo na dole szminki znajduje się naklejka, która podpowiada nam co to za kolor - większość z nich wygląda bardzo podobnie, jednak kilka sztuk zdecydowanie różni się od koloru pomadki.
 Jeśli chodzi o konsystencję to jest taka jaką lubię - z jednej strony mięciutka, sunie po ustach jak masełko, z drugiej nie jest na tyle miękka żeby się łamać lub zostawiać na ustach zbyt grubą warstwę.
 Pigmentacja jest dokładnie taka jak obiecuje nam producent - wyjątkowa. Zdecydowana większość odcieni kryje już po pierwszym pociągnięciu. Duży plus łapią za to, że pigment jak i sama pomadka nie osadzają się na skórkach. Nie jestem posiadaczką idealnych ust i jest to coś, czego zdecydowanie w szminkach nie lubię, na szczęście te okazały się być łaskawe i nie tylko nie ma tego problemu jak również nie wysuszają ust.
 Kolejnym atutem jest trwałość - kolejna obietnica producenta spełniona. Po miłości do trwałych, płynnych, matowych pomadek, nie sądziłam, ze klasyczna pomadka jeszcze może mnie zaskoczyć w tym aspekcie. Nie rozmazuje się, jest w stanie przetrwać jakiś lżejszy posiłek. Fakt, ze zostawia po sobie ślady i nie jest to jedna z pomadek typu kiss proof, ale i tak daje fajne wyniki.
 Tego jakie daje wykończenie nie do końca nie umiem określić. Na pewno nie jest to mat. Kilka egzemplarzy błyszczy się mocniej, kilka słabiej.
 Na chwile obecną nie widzę w nich żadnych minusów. Jak na ta dostępność i ta półkę cenową są na prawdę wysoko na mojej liście hitów, być może będą niebawem na samej górze, a teraz mam dla Was trochę swatchów!



Niecodzienne kolory 

 Tą grupą kolorów chyba zachwyciłam się najbardziej. Bardzo lubię dziwne kolory, dziwne makijaże, właściwie dla mnie takie rzeczy nie są już dziwne ( tak , nadużywam słowa dziwne :D ) , ale na pewno nie są to kolorki, które często spotykamy na ulicy. Są tu głównie fiolety ( przynajmniej w chwili podziału tak myślałam, bo własnie na to wskazywały naklejki , ale tu właśnie widać, że nie wszystkie są idealnie dobrane ), jest jeden bardzo ciemny kolorek, który nawet sugerował mi, ze będzie praktycznie czernią, oraz granat. ♡


  • Avon Epic Lip Lipstick Blue Suede
  • Avon Epic Lip Lipstick Temptress
  • Avon Epic Lip Lipstick Sangria Shock
  • Avon Epic Lip Lipstick Spellbound
  • Avon Epic Lip Lipstick Lov U
  • Avon Epic Lip Lipstick Sweet Taffy



Nudziaki 

 Jest to kolejna kategoria, która bardzo lubię i tu również mam swojego ulubieńca. Kolory dosyć jasne, codzienne, myślę że każdy zdecydowanie znajdzie tu coś dla siebie. 

  • Avon Epic Lip Lipstick Blushing Beauty
  • Avon Epic Lip Lipstick Rosy Outlook
  • Avon Epic Lip Lipstick Street Style 
  • Avon Epic Lip Lipstick Nude Atitude
  • Avon Epic Lip Lipstick Wink of Pink


Róże i czerwienie

 To już seria kolorków, którą trzeba lubić. Ja raczej rzadko na nie stawiam, zazwyczaj wybieram takie na większe wyjścia, ale od klasycznych czerwieni nie stronię i również jest tu taki kolorek, który trafił idealnie w mój gust. 
  • Avon Epic Lip Lipstick Be Loud
  • Avon Epic Lip Lipstick Pink Punch
  • Avon Epic Lip Lipstick Extreme Mauve
  • Avon Epic Lip Lipstick Red Extreme
  • Avon Epic Lip Lipstick Berry Bold




 Pokazanie wszystkich kolorów na ustach to nie lada wyzwanie i zrobiło by to z tego postu zapewne najdłuższy post jaki kiedykolwiek tu powstanie, dlatego zostawiam zdjęcie tylko jednej szminki na ustach i będzie to mój zdecydowany faworyt Avon Epic Lip Lipstick Temptress. 

 Bez dwóch zdań dołączam do grona zadowolonych i podpinam się pod to, ze #AvonSięSprawdza !

Jestem bardzo ciekawa czy miałyście styczność z tymi szminkami, jeśli tak - jakie są Wasze odczucia , a jeśli nie, to jaki kolorek najchętniej byście przygarnęły. ☺



~ miłego dnia ♡
ksanaru

1/05/2018

#48 Denko Grudzień 2017

1/05/2018 01:58:00 PM 9



 Hej! Zużywanie produktów ciągle przegrywa z testowaniem nowości, ale w porównaniu do innych miesięcy - grudzień nie wypadł najgorzej. Trochę bardziej zajęłam się mniejszymi pojemnościami co wyszło na plus względem ilości zużytych opakowań i od razu lżej na sumieniu - bo ubywa. :D



Włosy 


  • Venita, Serum z olejkiem arganowym i olejkiem Buriti - coś co bardzo lubiłam i denko wywołało u mnie smutek. Nakładałam go na włosy na około godzinę przed myciem i robił cuda. Włosy były miękkie, łatwo się rozczesywały i układały. Teraz korzystam z czystego olejku arganowego i już nie daje takich fajnych efektów. 
  • Oriflame, hot oil - olejek na gorąco, coś dla mnie nowego, pierwszy raz spotkałam się z tego typem produktu, jednak nie do końca mi się spodobał. Po pierwsze - producent nie podpowiada zbytnio jak produktu użyć, dodatkowo opakowanie jest spore, a po otworzeniu nie da się go już zamknąć, wystarcza spokojnie na dwie aplikacje. Włosy z jednej strony były nawilżone i odżywione, a z drugiej twarde i jakieś takie.. sztywne? Nie mówię nie, być może użyłam go w zły sposób, mam jeszcze jedno opakowanie podobnego oleju, wiec na pewno przetestuje i dam znać. 
  • Venita, jednodniowy spray koloryzujący - wspominałam o nim nie raz, bardzo lubię, poniżej zostawiam efekt jaki daje !





Higiena 


  • Isana, żurawinowy żel pod prysznic - niby fajny, a jednak mnie nie zachwycił. Dla mnie był zdecydowanie za gesty. Pienił się fajnie, pachniał przyjemnie, ale jednak nie przewiduje powrotu do niego, być może sprawdzę inne warianty zapachowe. Plus za wygodne opakowanie. 
  • Żel do kąpieli w postaci misia - bardzo przyjemny dla oka, mniej przyjemny w użyciu. To już któreś moje opakowanie żeli tego typu i za każdym razem mam to samo odczucie - najmniej wygodne opakowanie. Z tyłu posiada takie otwieranie jak dmuchane zabawki do kąpieli. Strasznie ciężko wydobyć z niego żel. Pienił się średnio, zapach tez nie był super. 
  • Cleanic, rumiankowe chusteczki do higieny intymnej - bardzo się z nimi polubiłam. Są delikatne, nie podrażniają, świetne w 'kryzysowych' sytuacjach kiedy potrzebujemy odświeżenia poza domem. Opakowanie małe, nie zajmuje dużo miejsca w torebce, zamykanie szczelne, chusteczki nie wysychają. 




Maseczki


  • Spa Life, nose cleasing strips - plasterek na nos, który mocno u mnie zaplusował, załączam zdjęcie  efektami, mam nadzieje, ze nie poczujecie się urażeni, ani zniesmaczeni - dowód że działa. ( biały plasterek) 
  • Holika Holika, Pig nose perfect stickers - kolejny plasterek do którego mam bardziej mieszane uczucia. Bardzo cięzko się go aplikuje, najpierw nie chciał dobrze przylegać do nosa, później nie chciał wyschnąć, ale w efekcie końcowym dał rade. ( różowy plasterek)
  • Origins, Drink Up - drogi ulubieniec, który działa cuda. Nic innego do tej pory tak dobrze nie nawilżyło mojej twarzy. Żal było mi zużyć końcówkę i wyrzucić tubkę, jeśli będę mieć okazję to na pewno do niej powrócę. 




Kremy


  •  Tony Moly, Sweet Holiday - krem do rąk, który początkowo mnie oczarował, a z czasem zaczął męczyć. Zapach jest bardzo świąteczny i śliczny, ale szybko mi się znudził. kremik sam w sobie był taki sobie, nawilżenie było słabe, plus za szybki wchłanianie i brak lepiej warstwy. 
  • Acerin, lavendi - krem do stóp, przeznaczony na pękające piety, jednak mi poleciła go pani w aptece na wszystkie problemy ze stópkami. Najbardziej pomógł mi na odparzenie od buta i został ze mną do końca opakowania. Bardzo wydajny, głęboko nawilżał, odżywiał i zmiękczał, chyba mój ideał wśród kremów do stóp. 




Pozostałe 


  • Avon, Ultra sexy - perfumy, które uwielbiam za zapach, za trwałość i za flakonik. Utrzymują się bardzo długo, zapach jest typowo kobiecy, słodki, coś co mnie w nim urzekło to nuty gruszki i marakui. 
  • Carmex, Lime - pomadka do ust, która tez wzbudziła we mnie skrajne uczucia. Najpierw była hitem, później się trochę wystraszyłam czytając opinie, ale w efekcie końcowym używało mi się jej przyjemnie - fajnie nawilżała, zawarty w niej mentol koił. 

A jak tam Wasze denka, jesteście zadowolone z ilości pustych opakowań jak i z samych produktów? :)



~ miłego dnia ♡
ksanaru

1/03/2018

#47 Ulubieńcy roku 2017

1/03/2018 04:35:00 PM 15


 Hej! Zanim pojawi się grudniowe denko, przychodzę do Was z moimi ulubieńcami. ok 2017 był bardzo obfity w testy i nowości, przez moje ręce przeszło tyle produktów, ile nigdy wcześniej, ale gdy tylko pomyślałam o ulubieńcach - od razu miałam w głowie co się tam znajdzie. Jedyny problem miałam z ograniczeniem do takiej liczny rzeczy, jaka zmieści mi się w kadrze, no nic - lecimy! :D



 Pielęgnacja 

 Tutaj jakoś dużo rzeczy nie ma, jeśli chodzi o pielęgnacje, to nadal szukam swoich ideałów, niektóre produkty są ze mną znacznie dłużej, ale to w końcu post dotyczący nowinek z roku 2017. :D  Długo broniłam się przed produktami koreańskimi, długo nic mnie nie zachwyciło, ale w efekcie końcowym są tu 3 produkty.

  • Holika Holika - żel i pianka do mycia twarzy z serii aloesowej. Długo zachwalane przez innych znalazły się i u mnie. Żel jest genialny przez swoją uniwersalność. Służy mi przede wszystkim do twarzy - jest ideałem pod makijaż, latem był ideałem po opalaniu i na wszelkie poparzenia, ukąszenia, a teraz przynosi mi ulgę po depilacji. Żel do mycia twarzy wygładza, niweluje niedoskonałości oraz nadmiar sebum, co prawda lekko wysusza, ale nadal jest hitem, moja twarz się nim nie nudzi. Dodatkowo opakowania - liść aloesu przyciąga wzrok.
  • Zwierzakowe maski w płachcie - ogółem maski w płachcie powoli zaczęły wypierać te klasyczne, jak sprawa ma się u Was? Ja się nie daje! jednak te konkretne z serii SOC zawładnęły moim sercem ( i twarzą) . Nie dość że są skuteczne, to jeszcze dają dużo frajdy podczas używania. 
  • Musy/pianki do mycia ciała - to jest coś, co jest w stanie wyprzeć z mojej pielęgnacji żele pod prysznic i przed tym nawet się nie bronię. Testowałam produkty różnych firm, jednak Isana zdecydowanie dostaje miejsce numer jeden. Nie dość że myje i pachnie to jeszcze otula ciało puszystą chmurką i nie wysusza skóry. 
  • Kremy do rąk Evree - na blogu jest już poświęcony im wpis, więc nie będę się rozpisywać - genialne, długotrwałe nawilżenie, piękny zapach zamknięte w uroczej miniaturowej tubce. 



Palety do makijażu


 Pod względem cieni do powiek, totalną rewolucję w mojej kosmetyczce zrobiły produkty Makeup Revolution. Ciężko było mi wybrać tylko dwie paletki, bo pojawiło się ich znacznie więcej. Wybrałam więc tą, która zachwyciła mnie odcieniami i jedną z tych która zachwyciła mnie opakowaniem. Z wszystkich paletek MUR jestem bardzo zadowolona. Fajna pigmentacja, dobrze trzymają się oka, łatwo się nimi pracuje. Są idealne dla początkujących. Większość paletek zawiera duże lusterko, które dla mnie jest dodatkowym, wielkim plusem.


  • Makeup Revolution New-trals vs Neutrals - zawiera cienie w odcieniach różu, pisałam o niej tu.
  • Makeup Revolution Death by Chocolate - wygląda i pachnie jak czekolada, istny raj!



Pomadki

 Jeśli chodzi o pomadki, tu zdecydowanie rządzi mat. Zachwyciły mnie szczególnie trzy ( w zasadzie to cztery ) egzemplarze, zarówno jeśli chodzi o kolor jak i o formułę. Zakochałam się w odcieniach ciemnych - burgundowych, śliwkowych, ale i w brązach.


  • Golden Rose Liquid Matte Lipstick 16 - zdecydowanie jeden z moich faworytów wśród płynnych matowych pomadek. Trwała, piękna i tania.
  • Golden Rose Crayon 21, 26 - coś co uwielbiam na co dzień. Bardzo łatwo wyrysować nimi kontur, trwałe, nie wysuszają ust. 
  • Wibo Ultra Matte Liquid Lipstick - mój nieidealny ideał, który również pokazywałam w poście. Gdy tylko pojawiły się w sprzedaży, wszystkie 3 z możliwych kolorków musiały trafić w moje ręce i nadal je uwielbiam. 



Pozostałe hity kolorówkowe.


 Poza oczami i ustami mam jeszcze kilku ulubieńców takich jak rozświetlacz, puder, podkład i niewinnie wyglądającą kredkę. Są to produkty, których będzie mi żal denkować i mam nadzieję, że nigdy się nie skończą ( albo skończą się idealnie z datą przydatności ).


  • Golden Rose Long Wear Finishing Powder - transparenty puder, który zmienił mój pogląd na temat wszystkich innych pudrów. ideał nad ideały. Daje efekt idealnie gładkiej skóry, matowi i utrwala na długo. Nie tworzy ciastka na twarzy, idealnie współpracuje z innymi kosmetykami.
  • I Heart Makeup Unicorns Heart - kupując go stawiałam na to, ze będzie to bardziej bajer niż kosmetyk użytkowy, a jednak - okazał się hitem wśród rozświetlaczy, idealny na co dzień i na większy błysk, tworzy cudowną tafle, a po zmieszaniu - tęcza wcale się nie wybija. 
  • Eveline Liquid Control HD - podkład który w końcu po długim czasie poszukiwań ideału, okazał się nim być. Jaśniutki odcień, lekka formuła, efekt wygładzenia, krycie, trwałość - wszystko na plus.
  • Bell Hypoallergenic Eyeliner Pencil - bardzo długo szukałam czegoś idealnego na linię wodną i oto i ona! Trwała, nie podrażnia oka, długo się utrzymuje, bardzo miękka. Czuje, że zostanie ze mną na długo.



Paznokcie.


 Z tej kategorii wszystkie produkty znajdziecie w postach. jestem zachwycona wszystkimi razem i każdym z osobna. Lampa usprawniła mi robienie paznokci w takim stopniu, że nie wyobrażam sobie korzystania z innej, zmywacz Delia uratował moje paznokcie i skórki przed acetonem, Mega Base Victoria Vynn chroni moja płytkę i w razie wypadku pomaga przedłużyć paznokcie, a lakiery NeoNail z serii Warming Memories to już w ogóle.. Cuda, cuda, jeszcze raz cuda!


 Jestem ciekawa, czy u Was rówzniez pojawiły się kosmetyki, które zrobiły totalną rewolucję i zostaną z Wami przez kolejny rok, dajcie koniecznie znać, a ja zabieram się za denkowy post! 



~ miłego dnia ♡
ksanaru

@Way2themes

Follow Me