7/05/2019

Paleta marzenie | Nabla Dreamy


 Hej! Jeszcze do niedawna wychodziłam z założenia, że chyba nie ma sensu inwestować takich pieniędzy w drogie, markowe palety, skoro za około 50 zł można kupić już naprawdę coś fajnego. Czy moje zdanie się zmieniło? Otóż trochę tak. Pracując z droższymi paletami widzę ogromną różnicę. 


 Stosunkowo niedawno w moje ręce wpadła nowość ( dla mnie nowość, bo na półkach sklepowych nowością już nie jest ) - Nabla Dreamy. Nazwa wskazuję, że powinna być hitem, opakowanie zapowiada coś bajecznego, czy rzeczywiście taka jest? Znów muszę powiedzieć - tak.
 Opakowanie jest dosyć masywne, bardzo dobrze wykonane. Jest tekturowe, w środku znajduje się lusterko. 


  Kolory są hmm.. Bardzo użytkowe? Wyglądają ładnie i można z nich wyczarować wiele, od delikatnego dziennego makijażu aż pomocny wieczorowy look. Znajdują się w niej zarówno maty jak i coś błyszczącego i właśnie błyskotki zaskoczyły mnie najmocniej. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek trafię na błyszczące cienie, które bez problemu będą się trzymać skóry bez bazy czy matowych cieni, a tu właśnie tak jest.


 Pigmentacja sama w sobie też mnie zaskoczyła, chociaż w zasadzie bardziej trafne będzie powiedzieć - spełniła moje oczekiwania, bo jednak cena niesie je za sobą. Z cieniami pracuje mi się bardzo dobrze. Podoba mi się w nich to że praca z nimi będzie przyjemnością zarówno dla makijażystki jak i totalnego laika. Rozcierają się po kilku machnięciach pędzlem, świetnie się ze sobą łączą. Trwałość jest poprawna, zazwyczaj używam bazy i dopóki nie włączy mi się syndrom tarcia oka to wszystko jest na swoim miejscu.


 Uważam że warto w nią zainwestować, może nie na początek ( wtedy zazwyczaj chcemy uzbierać wszystkie kolory .. :D ) , ale kiedy już znajdziemy swoje ulubione odcienie i własnie ta paleta wpisze się w nasz klimat - warto. 




2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz, nie musisz zostawiać spamu - zaglądam do moich komentatorów. :)

@Way2themes

Follow Me