grudnia 13, 2017

#43 Nacomi - pod lupą.

#43 Nacomi - pod lupą.



 Hej! Jakiś czas temu pierwszy raz miałam styczność z marką Nacomi. Produkty bardzo mi się spodobały zarówno pod względem działania, opakowań, zapachów i składu, dlatego postanowiłam zaopatrzyć się w inne egzemplarze i poznać je lepiej. Wybierałam w ciemno, a właściwie kierowałam się opakowaniem. Chciałam się przekonać czy ładne produkty mogą być tez dobrymi produktami. jak myślicie, jaki był wynik testu? :) 


Kilka słów o marce:


Nacomi to marka kosmetyków naturalnych stworzonych wyłącznie z najwyższej jakości surowców ekologicznych i organicznych. Inspiracją dla nas jest natura, zdrowy tryb życia i naturalne piękno.
Łącząc dobroczynne składniki ekologiczne z pięknymi zapachami oraz idealnie dobierając konsystencję naszych produktów sprawiamy, że każda kobieta może się delektować pielęgnacją własnego ciała i włosów bez obaw o swoje zdrowie.
Pasja tworzenia naturalnych kosmetyków, napędzana zadowoleniem naszych klientów sprawia, że nieustannie poszerzamy gamę produktów dbając nie tylko o kobiety, ale również o mężczyzn i co najważniejsze o dzieci.





 Brzmi zachęcająco, prawda? W moim koszyku wylądowały dwa produkty, które najbardziej mnie przyciągnęły. Jednym z nich jest pianka peeligująco-myjaca o zapachu makaroników mango, drugim - krem do rąk w dosyć ciekawym opakowaniu - miękka tuba z pompką, o zapachu ciasta z papai.




 Nacomi, Scrub & Wash sweet mango foam (Pianka peelingująco - myjąca)

 Od jakiegoś czasu moją łazienką zawładnęły wszelkie musy i pianki do mycia ciała, twarzy, dlatego i ten produkt musiał być mój. 
 Konsystencja pianki zachwyca. W opakowaniu jest dosyć gęsta, ale po nałożeniu na wilgotną skórę staje się mięciutka i zaczyna się mocniej pienić. Zawiera w sobie drobinki cukru, są one na tyle ostre żeby fajnie sobie radzić ze ścieraniem naskórka, ale i na tyle delikatne, że do takich partii jak stopy może być spokojnie używany do codziennej pielęgnacji. 
 Kolejnym plusem jest zapach. W opakowaniu jest ciężki do określenia, ale po kąpieli jest dobrze wyczuwalny na skórze i jest cudowny.. Bardzo delikatny, nie chemiczny, utrzymuje się całkiem długo. 
 I jeszcze jedna ważna rzecz - nie wysusza skóry, wręcz przeciwnie - nawilża ją. Moja skóra jest przesuszona i balsam jest koniecznością po każdej kąpieli, po tym produkcie skóra radzi sobie bez balsamu. Jest gładka i nawilżona. 
 Ostatnim aspektem jest opakowanie Jest proste, estetyczne i miłe dla oka.



 Nacomi, Smooth Hand Cream, Freshly-baked papaya pie (Świeże ciasto z papają, Krem do rąk)

 Kosmetyk, który zachwycił mnie swoim opakowaniem i od niego właśnie zacznę. Kremik zamknięty jest w miękkiej tubie, która posiada pompkę. To rozwiązanie tak bardzo mi się podoba, że już sprawdzałam czy ewentualnie po zużyciu mogłabym przemontowywać ją do innych kremów. :D Łatwo jest go wydobyć z tuby, bez względu na to ile produktu zostało, więc wielki plus.
 Jeśli chodzi o działanie to również mi się podoba. Krem jest lekki, dosyć rzadki, przyjemnie się wchłania i najważniejsze - nie zostawia tłustej warstwy. Nawilżenie jest raczej średnie, ale mi odpowiada, a sam efekt jest długotrwały. 
 Podobnie jak w przypadku poprzedniego produktu, zapach to mistrzostwo. Jest bardzo delikatny, lekki, słodkawy. Dobrze wyczuwalny, nie drażni. Nie polecam osobom na diecie - mogą chcieć go zjeść. :D


 Oczywiście produkty łapią również plusa za skład, żaden z nich nie podrażnił mojej skóry, nie uczulił, są naprawdę łatwo przyswajalne. Jedyne nad czym ubolewam to dostępność, stacjonarnie jest bardzo ciężko je dostać, a jeśli chodzi o drogerię internetowe to też nie są jeszcze dostępne na dużą skalę. Mam nadzieję , ze się to zmieni i już mam na oku kolejne produkty. Jestem ciekawa Waszej opinii - znacie Nacomi, lubicie ich produkty? :) 


~ xoxo i do następnego! ↟

grudnia 07, 2017

#42 NeoNail starter Set - zestaw do paznokci hybrydowych na start

#42 NeoNail starter Set - zestaw do paznokci hybrydowych na start

 Hej! Ostatnio wydarzyła się totalna klapa. Moja stara lampa do hybryd odmówiła posłuszeństwa. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zamówiłam cały zestaw. :D Jak dla mnie przy konieczności zakupu lampy, zestawy startowe są idealną opcja. Wychodzą taniej, a produkty które się w nich znajdują zawsze się przydadzą na uzupełnienie tego co mamy. Takie zestaw jest też idealny na początek przygody z hybrydami. Zawiera wszystkie niezbędne elementy do wykonania mani hybrydowego w domu.
 Zestawów do wyboru jest cała masa. Wszystko zależy głównie od naszych potrzeb ( i portfela). Ich ceny zaczynają się już od 100 zł i ciągną do góry, bardzo wysoko. Ja postawiłam na zestaw nie najtańszy, ale mimo wszystko ze zdecydowanie niższej cenowo półki.


 Co wchodzi w skład mojego zestawu:

- 3 x UV Gel Polish 6 ml - kolory należy wybrać samodzielnie
- 1 x lampa LED 24/48W ECO
- 1 x Lakier Hybrydowy Hard Base 6 ml
- 1 x Lakier Hybrydowy Hard Top 6 ml
- 1 x Nail Cleaner 50 ml
- 1 x Aceton UV Gel Polish Remover 50 ml
- 1 x blok polerski biały
- 1 x tampon z waty 12 warstw
- 1 x pilnik szary łódka 100/180 NeoNail



 Hard Base i Hard Top.

 Produkty z serii Hard, mają być trwalsze niż te z kolekcji podstawowej, jednak czy ja wiem, czy takie są? Nie zauważyłam jakiejś ogromnej różnicy, po prostu jedne jak i drugie są dobrymi produktami.
 Baza jest rzadka, nie spływa na skórki, fajnie się nakłada, łatwo się utwardza i co najważniejsze - bardzo dobrze trzyma się paznokcia. Co do jej trwałości nie mam żadnych zastrzeżeń.
 Top mnie pozytywnie zaskoczył. jest jednym z lepszych, a może najlepszym topem klasycznym. Zazwyczaj wybieram produkty nawierzchniowe, których nie trzeba już przemywać, jednak ten mi się tak spodobał, że jestem w stanie pobawić się z przecieraniem warstwy dyspersyjnej. Bardzo ładnie się błyszczy, jest trwały, nic nie odprysło mi aż do ściągnięcia paznokci ze względu na odrosty.



 Lampa LED 24/48 Eko.

 O lampie mogłabym pisać w nieskończoność, jednak odpuszczę sobie informacje, które można przeczytać na stronie producenta. :D Coś co mi się podoba chyba najbardziej to czas pracy oraz rozmieszczenie LEDów. Paznokcie utwardzają się bardzo szybko i w końcu mieści mi się gdzieś cała ręka, co w mostkach było niemożliwością. Czas utwardzania jaki posiada ( jaki można zapamiętać w timerze, który sam odlicza czas ) to 30 / 60 / 99 sekund. Może dostosować sobie ten czas do naszych potrzeb, lakierów, czy żeli. Kolejny plus to czujnik ruchu. Niby nic, jednak fajnie wsunąć rękę do lampy i nie szukać guzika - lampa sama się włącza i wyłącza. Ma odpinaną magnetyczną podkładkę - łatwo w ten sposób dbać o jej czystość, jest bardzo prosta w użytkowaniu no i w sumie ładnie wygląda.



 Waciki, polerka, pilnik.

 Te rzeczy zbytnio się nie różnią bez względu na firmę, która je produkuje. Są po prostu dobre. Waciki się nie rozdwajają, nie zostawiają meszków, polerka jest dosyć ostra, wydajna, łatwo przygotować nią płytkę pod mani oraz pozbyć się resztek poprzedniego. Pilnik również jest fajny. Duża powierzchnia pozwala na piłowanie lakieru bardzo równomiernie i szybko. Nie jest ostry, a mimo to dobrze sobie radzi i z lakierem i z nadawaniem kształtu.



Remover i Cleaner.

I tutaj przyszło jednocześnie duże rozczarowanie i duże zaskoczenie pozytywne. Zaskoczeniem okazał się cleaner. Jest bardzo fajny - ma łagodny zapach, jest niesamowicie wydajny, radzi sobie z odtłuszczeniem płytki jak i przecieraniem warstwy dyspersyjnej. Rozczarowaniem był acetonowy remover. Żaden aceton nigdy nie wysuszył mi płytki tak bardzo jak ten.. Mam świadomość, że tego typu produkty nie mają właściwości pielęgnacyjnych, ale aż takiej krzywdy żaden inny mi nie wyrządził.



 Lakiery.

 Jeśli ktoś byłby ciekawy jakie lakiery wybrałam do mojego zestawu to były to lakiery z kolekcji Warm Memories. Jestem zakochana w tych pięknych, uniwersalnych szarościach i nudziakach. ♡
Jednak nie będę się o nich więcej rozpisywać, bo powstał na ich temat osobny post - opis poszczególnych kolorków oraz propozycja mani. Jeśli nie widzieliście to zapraszam na wpis - *klik*


~ xoxo i do następnego! ↟

grudnia 03, 2017

#41 Denko Listopad 2017 - mamy bubla.

#41 Denko Listopad 2017 - mamy bubla.


 Hej! Mamy nowy miesiąc, a wraz z nim przychodzę ze zużyciem z poprzedniego miesiąca, czyli z kolejnym denkiem. W tym miesiącu nie jestem z ilości rzeczy, poszło mi słabo, głownie dlatego, że napłynął mi ogrom nowych rzeczy do testowania i nie umiałam się skupić na jednym produkcie. Drugi aspekt jest taki, że pierwszy raz od dawna trafiłam na produkt, który mnie w jakiś sposób skrzywdził i do dziś odczuwam jego skutki. Zgadniecie który to?
 W zasadzie nie ma tu nic szczególnego, zastanawiałam się czy jest sens publikować ten post, ale właśnie przez bubla stwierdziłam, że chce trochę o tym napisać. Nadrobiłam denkowe-włosowe zaległości z poprzedniego miesiąca, jak zwykle jest tu coś do ust, coś do pielęgnacji dłoni. Wyjątkowo nie ma zbyt dużo produktów saszetkowych, ponieważ przerzuciłam się na maski w większych opakowaniach.
 obiecuję poprawę, grudniowe denko zapowiada się być większym i ciekawszym, mam nadzieję, że uda mi się dotrzymać słowa. :D



 Suche szampony.

 W tym miesiącu w denku wylądowały dwa takie produkty i to jest kara za to, że nie potrafię zużyć najpierw jednego produktu, a później brać się za drugi. :D
 Suchy szampon Batiste Tropical - jak dla mnie jeden z ładniejszych zapachów szamponów tej firmy. Sam szampon pewnie większość z Was zna. Sprawdza mi się świetnie i używam go już długo. był to mój pierwszy suchy szampon i został ze mną do dziś, zmieniam tylko wersję zapachowe. Pomaga odświeżyć włosy w kryzysowych sytuacjach, nie obciąża ich, nadaje im fajna obojętność, pomaga w ich układaniu. produkt bardzo wydajny, jedyny minus jaki ma to zostawia białe ślady na włosach i trzeba mu poświęcić chwilę, żeby ten efekt nie był widoczny. 
 Suchy szampon Venita Fresh - szampon, który pokochałam za działanie , a znienawidziłam za wydajność. Jeśli chodzi o działanie, dla mnie radzi sobie lepiej niż Batiste, nie zostawia białych śladów, odświeża włosy na dłużej. Jednak jego wydajność to porażka.. Po kilku użyciach buteleczka robi się pusta. Nie sięgam po tego produktu zbyt często, a i tak skończył się ekspresowo. Plus za małą, zgrabną buteleczkę, którą można wrzucić do torebki ( to nie miniaturka, a standardowa pojemność ).



 Klasyczne szampony.

 Szampon Herbal Essences - oczyszczający przeznaczony do włosów normalnych i tłustych. Zwyklak, ale jaki fajny. Duży plus za opakowanie, miał wysuwany dziobek z którego fajnie można dozować produkt, bez męczenia się i otwierania paznokciami. Może dla niektórych to zabawne, żenujące, ale jako posiadaczka długich paznokci, które mam, bo lubię - bardzo sobie cenię takie opakowania. :D Miał ładny zapach, był wydajny, włosy po nim były odżywione, nawilżone, skóra głowy też go polubiła. 
 Szampon Naturia, pokrzywa i zielona herbata - przeznaczony do włosów normalnych i przetłuszczających się. No i to jest nasz bubel. Po zielonej herbacie można się spodziewać właściwości łagodzących, a jednak tak nie było. Okropnie podrażnił moją skórę głowy - swędziała, porobiły się na niej stany zapalne, które ciężko było mi zaleczyć.. Użyłam go zaledwie 2,3 razy i od razu takie efekty. Sprawdził się za to tacie i bratu, więc na szczęście miał go kto używać i nie musiał długo stać na moich oczach, jednak dla mnie - wielkie NIE.



 Dłonie i paznokcie. 

 Evree cannabis & lemon, orzeźwiający krem do rąk - kremik opisywałam w jednym z postów *klik* , więc nie będę już o nim dużo mówić - jak dla mnie jest genialny i jest to kolejny produkt, do którego będę wracać. Nawilża, szybko się wchłania i daje długotrwałe efekty. A do tego pięknie wygląda i pachnie. W kolejce czekają już inne warianty zapachowe.
 Semilac, aceton - produkt, którego zużyłam już kilka opakowań i jest to kolejny zwyklak. Dobrze radzi sobie z lakierem hybrydowym, nie ma żadnych właściwości pielęgnacyjnych, a nawet wręcz przeciwnie - przy długotrwałym stosowaniu wysusza i sieje spustoszenie. Na razie nie wróci do mojej kosmetyczki, bo znalazłam lepsze rozwiązanie. :)



Oczy. 

 Physicians FormulaEye Booster Instant Doll Lash mascara - tusz do rzęs, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i wiernie ratował moje rzęsy do samego końca. Nie sklejał ich, ładnie rozczesywał, podkreślał i nadawał im kolor głębokiej czerni. Tusz jest hipoalergiczny, bez parabenów, za co duży plus.
 L'abre, eyeliner - miała go w odcieniu brązowym, niby fajny, a jednak nie do końca. Całkiem szybko zasechł, nie był zbyt wydajny. Kreski robiło się całkiem przyjemnie na 'czystej ' powiece, jednak na cieniu już nie radził sobie zbyt dobrze.



 Twarz i usta 

 Avon cocoa butter, masełko do ust - jak dla mnie jest jednym z lepszych produktów tej firmy. Przyjemnie nawilża, łatwo się rozprowadza, jest niesamowicie wydajne, ma ładny zapach. Głównym składnikiem jest masło shea, które u mnie zawsze zdaje rezultat.
 Perfecta oczyszczanie, mineralna maseczka peel off - przyznam szczerze, ze użyłam jej z braku innej maseczki, ale wyszło na plus, bo okazała się być najlepsza maseczką peel off, jaką miałam okazję testować. Na początku trochę piekła, co nie było zbyt komfortowe, ale po zaschnięciu bardzo łatwo zeszła z twarzy, nie powyrywała małych włosków, twarz była zmatowiona, oczyszczona i wygładzona. Nie wysuszyła, nie uczuliła. Produktu w saszetce wystarczyło mi na dwa użycia. :)


 I to było całe denko, jestem z niego średnio zadowolona, ale pozbyłam się kilku produktów, które nie do końca przypadły mi do gustu, więc teraz może być tylko lepiej. A jak tam Wasze denka? :) 


~ xoxo i do następnego! ↟

listopada 28, 2017

#40 Pomysły na prezenty - prezenty personalizowane.

#40 Pomysły na prezenty - prezenty personalizowane.


 Hej! Za pasem grudzień - miesiąc prezentów. Z tej okazji na blogu pojawia się nowa seria - moje propozycje, inspiracje prezentowe. Dziś czas na pierwszą propozycję - prezenty personalizowane, czyli coś, co możemy dobrać do okazji, dla konkretnej osoby, coś zabawnego, ale i coś sentymentalnego.
 Tym razem postawiłam na coś uniwersalnego, co może przydać się zdecydowanie większości. mam tu coś dla gracza i dla osób które lubią planować. Wszystkie rzeczy pochodzą od My Gify Dna ( *KLIK* ) .




Kubek 'Game Boy' - dla gejmera.

 Nie wiem jak inni, ale ja uwielbiam kubki, szczególnie te ładne, zabawne i wyjątkowe. Ten kubek ma wzór, który pewnie od razu skojarzy każdy, kto urodził się przed rokiem 2000 i zanim poznał komputer - jego rozrywką były własnie takie gierki. Nie pogralibyście w tetrisa? :D
 Kubek sam w sobie jest prosty, ale wzór jest wykonany świetnie i wygląda jakby na jego wyświetlaczu za chwilę miała pojawić się jakaś gierka. Solidnie wykonany, jest dosyć gruby, ucho jest wygodne, a wysoka temperatura nie robi na nim najmniejszego wrażenia. Mnie osobiście bardzo cieszy i lubię go mieć przy sobie kiedy pracuje, lub spędzam wolny czas przy komputerze. Prezent dla chłopaka, kolegi, kuzyna, w zasadzie dla dziewczyny również, nie widzę przeciwwskazań. ;)




Pendrive z sekretnymi planami.

 Pendrive to chyba coś, czego każdy używa. A kto by nie chciał mieć osobistego, ładnie wyglądającego pendrive z własnym planem przejęcia panowania nad światem? :D No dobra.. Możecie trzymać tam jakie dane tylko wam są potrzebne. Ja ciągle potrzebuje to male sprytne urządzenia - na muzykę do auta, na zdjęcia, na zupełnie różne pliki, więc każdy kolejny znajdzie swoje zastosowanie. pendrive ma pojemność 8 GB, co zupełnie wystarcza na co dzień. Prezent idealny dla ucznia, studenta, osoby pracującej.




 Osobisty kalendarz

 Idealny gadżet dla osoby, która lubi mieć wszystko zaplanowane. Do wyboru jest bardzo dużo wzorów okładek. można wybrać coś gotowego lub stworzyć coś samemu i mieć kalendarz z własną okładką. Do wyboru są również różne kolory okładek. Kalendarz ma poświęconą stronę na każdy dzień tygodnia ( z rozkładem godzinowym ) oraz jedną stronę na sobotę i niedziele. Rogi każdej kartki na dole mają przerywane linie - co dzień można je wyrywać i łatwo znaleźć aktualny dzień i teraz żałuję, że nie ujęłam tego na zdjęciu. Poza tym kalendarz ma sporo ciekawych informacji, które wcale nie zajmują niepotrzebnie miejsca - imieniny, godziny wschodu i zachodu słońca. Na końcu kilka stron jest poświęcone dodatkowym rzeczom - miejsce na notatki, mapy, numery telefonów, a nawet wzór oświadczenia o zderzeniu drogowym. Dla mnie jako dla kierowcy jest to bardzo przydatne, na szczęście nie musiałam nigdy z tego korzystać, ale  fajnie mieć coś takiego przy sobie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak praktyczna jest taka mała, prywatna 'książeczka'. Jest idealnym prezentem dla osób zorganizowanych - uczniów, studentów, osób pracujących, dla mamy, dziewczyny koleżanki, w zasadzie.. Dla każdego. ☺




 Co myślicie o moich propozycjach? Może udało mi się Was chociaż odrobinę zainspirować. Jeśli któryś z produktów Was zainteresował możecie kliknąć w jego nazwę, automatycznie zostaniecie przeniesieni do sklepu.
 Niebawem planuję kolejne posty, być może kosmetyczny, bądź taki z akcesoriami. jeśli ten Wam się podobał i chcielibyście zobaczyć moją wersję w jakiejś innej kategorii - bardzo chętnie spełnie Wasze prośby. A tym czasem zapraszam was jeszcze raz do odwiedzenia sklepu MyGiftDna.pl , bo na prawdę warto!


~ xoxo i do następnego! ↟

listopada 21, 2017

#39 Evree Cannabis - przyjemność na legalu.

#39 Evree Cannabis - przyjemność na legalu.




 Hej! Przychodzę z postem, z którym zbierałam się już prawie miesiąc. Ciągle bardzo opornie przychodzi mi pisanie o niektórych kosmetykach. W głowie siedzi mi pytanie 'co mogę o nim napisać poza tym , że jest dobry?! . Czy ktoś z Was też tak czasem ma? :) Jednak zebrałam siły i myśli i w końcu jestem.
 Będąc na zakupach w Rossmannie zauważyłam na półce nowość - krem do rąk. Opakowanie fajne, firmę lubię, czemu by nie kupić i nie sprawdzić czy działa tak fajnie jak wygląda. I tak w koszyku wylądowała pierwsza sztuka. Po niej nastąpił zachwyt i niedługo później w moich rękach były wszystkie 3 warianty, bo własnie tyle jest dostępnych.
 Mowa o nowych kremach do rąk Evree - Cannabis.




 Przyjemność na legalu!
Uzależniona od uczucia nawilżonej skóry? To świetnie, bo to zdrowy i całkowicie legalny nałóg. Poznaj moc naszych wyjątkowych kremów do rąk. Olejek cannabis i egzotyczna eksplozja owoców papai, cytryny lub kukui gwarantują ekstremalne doznania. A ultra skoncentrowana formuła kremu starczy na dłużej. Dzięki masełkowej konsystencji krem łatwo i przyjemnie się rozprowadza, a do tego szybko wchłania w skórę. Po jego zastosowaniu skóra jest gładka, miękka i silnie nawilżona. Silny owocowy zapach długo utrzymuje się na skórze. Dodatkową zaletą kremu jest niewielki rozmiar i nowoczesny design opakowania – zmieści się nawet w najmniejszej torebce.

Takie właśnie są obietnice producenta. Czy słuszne? Zdecydowanie tak. Kremy zachwycają zapachem, dają głębokie nawilżenie i ulgę dla rąk. O opakowaniu chyba nie muszę dużo mówić - to po prostu widać. Ładne, estetyczne, a do tego praktyczne. Tubka jest miękka, krem łatwo wydobyć bez względu na to czy to nowe opakowanie, czy już końcówka. Dobrze nawilża, bardzo szybko się wchłania, nie zostawia tłustej warstwy. To co wyróżnia je z pośród innych kremów jakie miałam to czas działania. Wystarczy, że użyje go po kontakcie z wodą i więcej nie muszę, moja skóra jest nawilżona i nie czuje potrzeby używać go znów. Cena to około 15 zł / 30 ml.




evree CANNABIS & LEMON ORZEŹWIAJĄCY KREM DO RĄK
 Jest to pierwsza wersja, która wpadła w moje ręce. Zapach jest mocno wyczuwalny, cytrynowy. Delikatnie chemiczny, ale nadal bardzo przyjemny, długo utrzymuje się na skórze. Jest to zapach bardzo uniwersalny i myślę, że każdemu przypadnie do gustu. Zawiera: olejek cannabis, olejek z cytryny, masło shea.






Evree CANNABIS & PAPAYAENERGIZUJĄCY KREM DO RĄK

 Wersja, która bez dwóch zdań najbardziej zachwyciła mnie swoim zapachem. Przypadnie do gustu każdemu, kto kocha w kosmetykach zapachy owoców egzotycznych. Zapach w ogóle nie jest chemiczny, równie długo utrzymuje się na dłoniach jak poprzednik, ale jak urzeka.. Zawiera: olejek cannabis, olejek z papai, masło shea.




CANNABIS & KUKUIPOBUDZAJĄCY KREM DO RĄK

  Ostatnia już wersja zapachowa i ta, która mnie najbardziej intryguje. Zapach jest mi bardzo ciężko opisać, bo nie potrafię go do niczego porównać. Na pewno jest przyjemny i tak jak obiecuje producent - pobudzający. Zawiera: olejek cannabis, olejek z kukui, masło shea.



 Cała seria mnie zachwyciła, mimo że nie umiem wiele o niej powiedzieć, na pewno te produkty będą przewijać się przez moje ręce jeszcze nie raz i zdecydowanie są warte swojej ceny. Może ktoś z Was również je pokochał, albo dodał do listy bubli? :) 



~ xoxo i do następnego! ↟

listopada 17, 2017

#38 NeoNail Warming Memories + paznokcie

#38 NeoNail Warming Memories + paznokcie


 Hej! Dziś przychodzę do Was z lakierami hybrydowymi, których kolory mnie totalnie zauroczyły. kolekcja Warming Memories pojawiła się już dosyć dawno, jednak rzadko kupuje droższe lakiery. Tym razem miałam do wyboru trzy kolory przy okazji zakupu nowej lampy i postawiłam na kolory własnie z tej kolekcji. Przy okazji korzystając z tego, ze sprzęt już jako tako działa to zostawiam w bonusie stylizację paznokci własnie z ich udziałem.  ♥




 Cała kolekcja liczy osiem sztuk, u mnie na razie pojawiły się trzy - te które mi się w żaden sposób nie pokrywają z innymi odcieniami, które do tej pory wpadły w moje ręce - 5319 Mulled Wine, 5320 Hot Cocoa i 5321 Inner Calm. To czym się wyróżniają od innych serii to na pewno idealne krycie. Wszystkie trzy sztuki kryją po 2 warstwach, Hot Cocoa nawet po jednej , więc wielkie wow.




 NeoNail Mulled Wine 5319 
 Kolorek bardzo neutralny, nudziakowy i głównie dlatego wylądował w mojej kolekcji. Jest idealny na każda okazję, na każda porę roku i pasuje do wszystkiego. Świetnie się sprawdzi dla osób, które pracują i musza mieć paznokcie, które nie rzucają się w oczy. Wpada w odcienie brudnego różu, brązu.
 Nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł



 NeoNail Hot Cocoa 5320 
 Kolorek to cudowny, jasny, pastelowy brąz, ciepły, ale jednak wpada lekko w chłodne tonacje i odcienie takie róż/fiolet. O ile za brązami nie przepadam, to ten jest śliczny. Zachowany w tonacji nude. Nie rzuca się w oczy, ładnie wyciąga paznokieć.
 Podobnie jak w przypadku poprzednika - nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach, a nawet po 1 grubszej. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł




 NeoNail Inner Calm 5321
 Zdecydowany strzał w dziesiątkę. Długo szukałam lakieru w idealnym odcieniu baby blue i to jest to. Bardzo, bardzo jasny błękit, wpadający w odcienie szarości, może trochę fioletu. Bardzo delikatny, sprawdzi się zarówno solo jak i w połączeniu z innymi lakierami. Będzie zdecydowanym hitem na moich paznokciach kiedy na zewnątrz pojawi się śnieg.
 No i nie będzie to już żadnym zaskoczeniem - nie ma żadnego problemu z utwardzaniem, osiąga pełne krycie po 2 warstwach. Pędzelek jest wygodny, lakier dosyć gesty, ale łatwo się rozprowadza, zostaje tam gdzie go zostawimy - nie spływa na skórki.
 Cena regularna: 28,90 zł




 Czas na paznokcie! 
 Postawiłam na dwa odcienie i połączyłam je końcówkami w innym odcieniu, coś a'la french, ale zajmujący mniej miejsca. Do pomalowania końcówek użyłam pedzelka i.. To tyle! Kolory które wybrałam to Hot Cocoa 5320 i Inner Calm 5321. Bardzo mi się podoba to zestawienie. Całość wygląda subtelnie i delikatnie, mimo długości paznokci, z której swoją droga jestem dumna. Ostatnio ciągle skracałam paznokcie, tym razem postanowiłam tego nie robić. Może są uciążliwe, ale dla mnie to długość idealna jeśli chodzi o paznokciowy kanon piękna. 




 Niebawem pojawi się recenzja całego zestawu, ole on potrzebuje dłuższego czasu na testy. Coś czuję, ze to będzie miesiąc zachwytów, jak na razie nie wyłapałam żadnego bubla! 


 Jak Wam się podobają kolory? Macie w swoich kolekcjach już coś z tego zestawienia? Ja już teraz czuje w kościach, ze zaopatrzę się w więcej, bo skradły moje serce. :) 



~ xoxo i do następnego! ↟

#43 Nacomi - pod lupą.

 Hej! Jakiś czas temu pierwszy raz miałam styczność z marką Nacomi. Produkty bardzo mi się spodobały zarówno pod względem działania, opa...

Copyright © 2016 Ksanaru , Blogger